Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nieznany syn Krzysztofa Krawczyka przerywa milczenie!

To był wyjątkowy wieczór w Teatrze Muzycznym w Łodzi. Koncert przebojów w wykonaniu podopiecznych Stowarzyszenia Studio Integracji, które od prawie 20 lat prowadzi Krzysztof Cwynar. Wśród kilkunastu uczestników pojawił się... 43-letni Krzysztof Krawczyk, syn wokalisty Krzysztofa Krawczyka i jego drugiej żony - piosenkarki Haliny Żytkowiak (†67).

Mężczyzna dostał gromkie brawa. O sukcesach juniora wie już jego sławny ojciec i nie może uwierzyć w to, co się dzieje... Tyle lat martwił się, co będzie z jego jedynakiem, czy znajdzie swoje miejsce na ziemi... Tymczasem wystarczył cierpliwy i wyrozumiały nauczyciel, by chłopak znalazł swoją drogę. - Krzyś trafił na moje zajęcia 2 lata temu - opowiada "Rewii" Krzysztof Cwynar.

Reklama

- Początkowo śpiewał jak ojciec, ale ja zaproponowałem mu coś innego. Ma inny tembr głosu, inne warunki i bardziej przypomina swoją mamę - Halinę. Do tego świetnie czuje się w zagranicznym repertuarze, doskonale śpiewa po angielsku i radzi sobie z grą na pianinie.

Krzysztof Krawczyk junior wychowywał się w USA, dokąd w 1979 wyemigrował z rodzicami. Tam nauczył się języka i tam był świadkiem rozpadu małżeństwa rodziców. Piosenkarz wrócił z synem do Polski w 1985 roku. Halina Żytkowiak została w Stanach, kariery piosenkarki nie zrobiła, a domowy budżet musiała reperować, pracując jako kelnerka.

Wiosną 2011 zmarła nagle na nowotwór. Sprawy tak się ułożyły, że nawet rodzony syn nie dotarł na jej pogrzeb w Los Angeles...

Krzysztof Krawczyk zawsze starał się stworzyć juniorowi rodzinny dom. Latem 1988 wydarzył się jednak wypadek, ze skutkami którego obaj zmagają się do dzisiaj.

Wokalista wracał z żoną i Krzysztofem z Kołobrzegu do Warszawy Fiatem 125. Żona Krawczyka spała na tylnym siedzeniu, z przodu siedział syn. Gwiazdor był zmęczony i niewyspany. Do tego nikt nie zapiął pasów.

Jak tłumaczył wokalista w programie "Niepokonani", na wysokości Buszkowa stwierdził, że wyprzedzi jadący przed nim duży samochód, zjedzie na pobocze i prześpi się kilka godzin.

Po wykonaniu manewru prawdopodobnie przysnąć za kierownicą. Obudził go huk. Żona piosenkarza wyleciała z samochodu i trafiła do szpitala ze wstrząśnieniem mózgu. Syn wokalisty miał stłuczenie pnia mózgu, złamaną rękę, nogę i szczękę.

Sam Krzysztof Krawczyk - pękniętą żuchwę, złamaną szczękę i uszkodzone kości policzkowe. Kiedy żona przyszła go odwiedzić w szpitalu, nie poznała go.

Wchodzenie juniora w dorosłość spędzało ojcu sen z powiek. Najtrudniejszy był moment, w którym na świat przyszedł syn Krzysztofa Krawczyka juniora, Bartek (10 l.)...

Relacje z matką chłopca nie układały się najlepiej. Dzisiaj Krzysztof junior niestety nie widuje chłopca. Może dlatego, gdy śpiewa w jego głosie tyle jest smutku i żalu, które poruszają publiczność. I tęsknoty za mamą, której miłości i obecności zawsze bardzo mu brakowało.

- On jest nadwrażliwcem. Obserwuję go i widzę, jak powoli staje się gotowy do bycia artystą, jak fenomenalnie śpiewa - komentuje Krzysztof Cwynar. Występ Krawczyka juniora w łódzkim Teatrze Muzycznym obserwował również Sławomir Kowalewski ze słynnych Trubadurów.

- Bardzo dobrze, że Krzyś znalazł się w Studiu Integracji Krzysztofa Cwynara. Widać, że lubi to, że ma pasję i że się rozwija. To bardzo zdolny chłopak i życzę mu jak najlepiej. Znam go od małego. On wie, że może na mnie liczyć - mówi "Rewii".

Jednak to wsparcie ze strony ojca jest dla młodego Krzysztofa najważniejsze. Wystarczy jeden wspólny przebój, żeby junior stał się gwiazdą. Tata z pewnością mu tego wsparcia nie odmówi.

***

Zobacz więcej materiałów o gwiazdach:

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Krawczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama