Hryniewicz pogrążony w żałobie po śmierci Dykiel. Grali małżeństwo przez ponad 20 lat
Odkąd w piątek, 13 lutego media obiegły wieści o śmierci Bożeny Dykiel, w jej najbliższym środowisku zapanował wielki smutek. Aktorka w ostatnim czasie zmagała się z problemami zdrowotnymi. Miała 77 lat.
Szczególnie poruszony jej odejściem jest bez wątpienia Mieczysław Hryniewicz, wieloletni serialowy mąż Dykiel z "Na Wspólnej" - serialu, który im obojgu przyniósł ogromną sympatię widzów.
W jednym z wywiadów mówił o ich ostatnim spotkaniu na lipcowym bankiecie dla ekipy produkcyjnej telenoweli oraz o tym, jak on sam się teraz czuje.
"Została pustka, coś się skończyło..." - powiedział ze łzami w oczach "Faktowi".
A teraz wyjawił, jak naprawdę kobieta zachowywała się na planie.
Niespodziewanie Hryniewicz wyjawił o Dykiel. Oto jak naprawdę zachowywała się na planie. Ludzie nie wiedzieli
Hryniewicz poznał Dykiel jeszcze na długo przed rozpoczętym w 2003 roku serialem TVN-u. Dobrze pamięta ją jeszcze z 1969 roku z egzaminów do szkoły teatralnej. Ale dopiero przy okazji prac nad serią miał okazję przekonać się, jaki ma charakter.
Nie jest tajemnicą, że aktorka była tak samo wymagająca wobec siebie, jak i innych. Według Hryniewicza predyspozycje do rządzenia innymi i rozstawiania ich po kątach Dykiel musiała przejawiać od najmłodszych lat.
W pracy jej skłonność do "bycia szefową" się broniła, bo gwiazda przez całe życie pracowała na swoją mocną pozycję. Jako zawsze przygotowana profesjonalistka miała prawo domagać się tego samego od współpracowników.
"Ona nie rządziła strachem, ona rządziła swoją energią, przykładem. 'Co to jest za spóźnianie się?', 'Jak ty mówisz? Otwieraj gębę'. (...) Ale gdy przychodzi ktoś pierwszy raz i nagle widzi Bożenę Dykiel... to podziwia po prostu. Cieszy się, że ją widzi, a potem, że trzeba razem grać, pracować, to trzeba jakoś tam równać do Dykiel" - mówił Hryniewicz w rozmowie z Kozaczkiem.
Hryniewicz zdradził, jak Dykiel zachowywała się na planie. Nie do wiary, trzasnęła drzwiami i wyszła
Dykiel nie omieszkała zwracać uwagi nawet równie doświadczonym co ona kolegom po fachu. Jej serialowy partner przy tej okazji przywołał zabawną anegdotę z planu.
"Zawsze mi się przypomina Bohdan Łazuka. (...) Trzeci, piąty rok emisji był na planie i tak troszeczkę nam marnie szło z tekstem. Bożena trzasnęła drzwiami i powiedziała: 'Jak już się nauczycie i będziecie gotowi, to mnie zawołajcie'" - przytoczył jej słowa.
Między panami wywiązała się wtedy żartobliwa wymiana zdań.
"Bożena wyszła, a Boguś Łazuka tak patrzy na mnie, patrzy i mówi: 'Ty grasz jej męża?'. Ja mówię: 'Tak'. 'Jak ja ci współczuję!'. Ale wiesz co? Znajomość tekstu nie przeszkadza aktorowi w grze. W sumie mądre i to sobie zapamiętałem bardzo" - dodał.
Bożena Dykiel regularnie robiła to na planie. Była oschła tylko z pozoru
Ale Dykiel miała też w sobie ogromne pokłady sympatii i troskliwości w stosunku do współpracowników. Niekiedy nawet... gotowała na planie.
"Przychodziła na czas, ażeby włożyć w kawał wołowiny parę ząbków czosnku, majeranku, papryki i tak dalej, i (...) [gotować ją - przyp. aut.] w kuchni. Pachniało po prostu jak w kuchni. To było coś niesamowitego. (...) To świadczy też o tym, jak była przygotowana do roli, żeby tu grać, a tu gotować" - wyjawił.
Tym samym Hryniewicz ujawnił podwójną naturę Dykiel.
"Bożena była niezwykłą osobą. Potrafiła być oschła z pozoru, taka niedostępna" - stwierdził Hryniewicz.
Zobacz też:
Chcieli upamiętnić Bożenę Dykiel w TVN. Wpadka goniła wpadkę, gorzej wypaść nie mogło
Jabłczyńska wyznała, jaka naprawdę była Dykiel. Nagle zwróciła się bezpośrednio do rodziny








