Nie żyje Tim Curry. Legendarny aktor miał 80 lat
Ostatnie dni upływają pod znakiem wyjątkowo przykrych wydarzeń. W sierpniu do mediów trafiły smutne wieści o śmierci wielu cenionych przedstawicieli świata show-biznesu. Dziś dołączył do nich Tim Curry, legendarny brytyjski aktor.
Tim Curry zmarł 25 sierpnia w swoim domu w Los Angeles. Artysta od ponad dziesięciu lat mierzył się z poważnymi problemami ze zdrowiem. Nie oznacza to jednak, że zupełnie zrezygnował z pojawiania się przed kamerą. Ostatni raz na ekranie pojawił się w 2024 roku, w filmie "Stream". Brał również udział w spotkaniach fanów horrorów i chętnie udzielał tam autografów.
Niestety, w środowe popołudnie do mediów trafiły dramatyczne wieści. Tim Curry zmarł w wieku 80 lat.
Nie żyje gwiazdor "Kevina samego w Nowym Jorku". Zmarł Tim Curry
Tim Curry miał na swoim koncie wiele znakomitych ról w kultowych już produkcjach. Doskonale sprawdzał się w rolach komediowych, ale wspaniale wcielał się również w czarne charaktery. Dzisiejsi widzowie z pewnością doskonale pamiętają go z roli w filmie "Kevin sam w Nowym Jorku" - grał tam konsjerża Hectora.
Oficjalny komunikat dotyczący śmierci aktora przekazała wieloletnia menedżerka i przyjaciółka aktora:
"Choć był powszechnie znany ze swoich niepowtarzalnych, ekstrawaganckich postaci i barwnych występów scenicznych, dla tych, którzy znali go osobiście, jego największym dziedzictwem pozostaną ciekawość świata, otwarty umysł oraz hojne i łagodne serce. Jedno i drugie pozostało otwarte i pełne oczekiwania aż do jego ostatniego oddechu" - czytamy w serwisie Apnews.
Do mediów nie dotarły oficjalne wieści dotyczące przyczyny śmierci aktora.
ZOBACZ TAKŻE:
Dolly Parton nie żyje. Cztery dni przed śmiercią udzieliła wywiadu
Jan Frycz nie żyje. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów miał 72 lata
Nie żyje Hayden Panettiere. Za kilka dni skończyłaby 37 lat








