"Superniania" znowu jest na ustach wszystkich. Przypomnieli o niej nagle znani podcasterzy
"Superniania" to program, który był emitowany przez zaledwie nieco ponad dwa lata (od września 2006 do listopada 2008), a i tak dość trwale zapisał się w pamięci widzów. Wszystko z uwagi na surowe metody wychowawcze czy wymiany zdań między uczestnikami a ekspertką programu.
Choć od startu emisji tytułu minęły dwie dekady, Dorota Zawadzka, otwiera się w nowym oknie wciąż jest poniekąd obecna w show-biznesie. Nieoczekiwanie niespełna 64-latka stała się bohaterką afery z udziałem dwóch podcasterów.
Wszystko za sprawą odcinka, który Podcastex nagrał na temat produkcji, która przyniosła kobiecie sławę. Dwugodzinna rozmowa twórców, którzy od ponad pięciu lat zajmują się w tej formule zjawiskami społecznymi i związanymi z kulturą popularną lat 90. i 2000., ewidentnie nie przypadła Superniani do gustu.
Nieoczekiwanie między stronami wywiązała się internetowa wymiana zdań...
Zawadzka nie wytrzymała i wyparowała w sieci. Chodzi o dawny format TVN-u
Tuż po przesłuchaniu audycji Zawadzka zamieściła na Facebooku obszerny post. To właśnie w tym medium społecznościowym kobieta zgromadziła wokół siebie pokaźną, bo liczącą ponad 175 tys. osób, społeczność.
W reakcji na gorąco Superniania dała upust swoim emocjom.
"Szkoda, że dwaj dzieli panowie nie zaprosili mnie do rozmowy, jestem chętna i gotowa. Odpowiem na każde pytanie. I nie będę 'kręcić kota ogonem' - jak się podśmiewają. Żaden z nich nawet nie odważył się / mówią, że się boją / napisać do mnie maila lub zastukać tu na fb. Choć skrupulatnie policzyli moje posty na fb, 'za dużo', jestem bowiem klasyczną posterką… Aa i jeszcze że mnie nie lubią… to też sporo wyjaśnia… Takie to dziennikarstwo" - napisała złośliwie w sieci.
Widać, że słowa Mateusza Witkowskiego i Bartka Przybyszewskiego mocno ubodły Zawadzką.
"Tego odcinka podcastu nie polecam, bo głupi, niestety, innych nie widziałam, więc nie mam zdania. Panom 'się wydaje', nie wiedzą, ale 'się domyślają'. I dużo się śmieją, nawet rechoczą…" - kontynuowała.

Nie cichnie afera wokół Zawadzkiej i TVN-u. Superniania ma tego dość. Grzmi: "Muszę być głupia"
Zawadzka ma konkretne zarzuty do podcasterów.
"Cytują różne moje wypowiedzi - nie będę mówić, że wyrwane z kontekstu, bo ja jestem kontekstem, a sporo wypowiedzi jest moich lub o mnie… choć faktycznie dobrane w dość interesujący sposób" - pisała.
"No i założenie, że muszę być albo głupia, albo zła. Albo i jedno, i drugie. Choć raczej głupia… (...) Choć jak sami mówią, nawet nie udają bezstronności..." - skwitowała, na końcu przypominając raz jeszcze, że czeka na zaproszenie do audycji.
Minęło kilka dni, a sprawcy zamieszania wystosowali oficjalną odpowiedź. Witkowski i Przybyszewski postanowili odnieść się do sprawy w ten sam sposób, tj. publikując oświadczenie na Facebooku.
W długim wpisie zwrócili uwagę, że w swojej audycji skupili się nie na jego kulisach, a na omówieniu programu, który cieszył się ogromną popularnością, i korzystali z ogólnodostępnych źródeł, w tym wywiadów z Zawadzką.
"Jednocześnie nie unikamy Pani perspektywy - powołujemy się na nią wielokrotnie, korzystając z Pani publicznych wypowiedzi. (...) Słowem: nie widzimy potrzeby zadawania pytań, na które publicznie już Pani odpowiadała" - argumentują, uznając dodatkowe upewnianie się u źródła za "niefortunny pomysł na to, w jaki sposób dysponować własnym czasem".
Po latach od show TVN-u Zawadzka publicznie wylała swoje żale. Szybko dostała odpowiedź
Podcasterzy tłumaczą, że rzeczywiście w rozmowie bazowali na własnej interpretacji "wieloletniej działalności medialnej" Zawadzkiej.
"Oczywiście: moglibyśmy zapytać, czy dobrze się nam wydaje, ale to trochę jak pytać autora lub autorkę recenzowanego dzieła, czy faktycznie jest ono tak niedoskonałe, jak myślimy. Ciekawe, co nam odpowie" - dodali ironicznie.
Witkowski i Przybyszewski uznali też wspólne spotkanie za bezzasadne.
"Wnioskując z tonu Pani posta, mamy poważną obawę, że rozmowa polegałaby na przekonywaniu nas, że zrozumieliśmy na opak - naszym zdaniem: dość przejrzyste i niezawoalowane - wypowiedzi (...)" - czytamy.
Zaproponowali jednak Zawadzkiej prywatny kontakt mailowy, w którym mogłaby dokładnie wyjaśnić, które wypowiedzi twórców szczególnie jej się nie podobają i dlaczego.
Nie wiadomo więc, jak skończyła się ta sprawa. Być może kobieta faktycznie zdecydowała się na bezpośrednią wiadomość do podcasterów.
Zobacz też:








