Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Monika Rosca po latach wspomina pracę na planie "W pustyni i w puszczy"! Co robi dziś?

Monica Rosca (55 l.) otrzymała rolę Nel w kultowym filmie „W pustyni i w puszczy” w reżyserii Władysława Ślesickiego, gdy miała 8 lat. Dziś wspomina pracę na planie produkcji i zdradza, dlaczego nie została aktorką!

Filigranowa sylwetka, piękne duże oczy, blond loczki i charakterystyczny, nieco piskliwy głosik. Jej jedyna filmowa rola w ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza weszła do historii naszej kinematografii. Filmowcy, którzy odwiedzili szkołę muzyczną, gdzie uczennicą była właśnie Rosca, zauważyli ją i zaprosili ją na casting do Warszawy.

Reklama

Mała Monika nie miała łatwego zadania, bo musiała pokonać aż 5 tysięcy konkurentek do roli Nel.

"Kwalifikacje trwały około sześciu miesięcy. Często jeździłyśmy z mamą do stolicy, mieszkałyśmy w hotelu, to była dla mnie niezapomniana przygoda. Początkowo zakładano, że Nel będzie nieco starsza, ale w końcu wybrano właśnie mnie. Tak samo Tomek Mędrzak (62 l.) spodobał się od razu producentom, którzy stwierdzili, że wyjątkowo dobrana z nas para" - wspomina dziś odtwórczyni roli

Po potrzymaniu wiadomości, że to właśnie ona zagra jedną z głównych postaci, dla małej aktorki zaczął się pracowity okres. Praca na planie trwała ponad 3 lata. Wiązała się z licznymi zagranicznymi wojażami. To były wyprawy w egzotyczne miejsca, o których rówieśnicy Moniki mogli tylko pomarzyć.

Ale dla niej oznaczały również... kłopot. Marzyła o karierze pianistki, a w czasie zdjęć nie mogła ćwiczyć. Jednak były i plusy takiej życiowej przygody. Rosca szybko opanowała język angielski, a w Egipcie i Sudanie - także podstawy arabskiego.

"Dzięki doświadczeniom z planu, nieźle się zahartowałam. Kiedy ma się 9 lat i trzeba jeździć na koniu, słoniu czy wielbłądzie, długi czas siedzieć na drzewie, znosić upał lub polewanie lodowatą wodą, to ma się już odporność na całe życie" - przyznaje po wielu latach od tamtych zdarzeń Monika.

Sytuacja, która wyjątkowo zapadła Rosce w pamięć, może świadczyć o tym, że faktycznie na planie potrzebna była duża doza odwagi i dojrzałości.

W jednej ze scen ze słoniem przeżyła dramatyczne chwile. Kulminacyjne sceny pierwszej części filmu kręcono w Bułgarii. Wynajęta z tamtejszego cyrku słonica nagle przestała słuchać poleceń tresera. Nie wiadomo, czy coś ją spłoszyło czy zezłościło.

Nagle ruszyła całym pędem, jak szarżujący słoń w buszu. A na jej grzbiecie siedziała bezradna i struchlała z przerażenia dziewczynka... Było krok od tragedii. Niemal w ostatniej chwili treser zdołał uspokoić zwierzę.

Kiedy w październiku 1973 roku film wszedł na ekrany, 12-letnia już wtedy dziewczynka podbiła serca milionów widzów.

"Ja i Tomek w ciągu zaledwie kilku dni staliśmy się gwiazdami. Ludzie nie dawali nam spokojnie przejść na ulicy, prosili o autografy i wspólne zdjęcia. Dniami i nocami stukali do drzwi naszych mieszkań, a telefon dzwonił niemal non stop".

Jednak sława nie sprawiła, że Monika zapragnęła pracować w branży filmowej. Stało się inaczej. Dzięki pracy w filmie zrozumiała jednak, co tak naprawdę chce robić w życiu. Rok po premierze "W pustyni i puszczy" zagrała swój pierwszy koncert, a w wieku 16 lat na konkursie we Włoszech zdobyła nagrodę publiczności.

"Udało mi się zostać koncertującą pianistką, do czego dążyłam od dzieciństwa. I to daje mi wiele radości" - podsumowała swoją wypowiedź pianistka.


Dowiedz się więcej na temat: Monika Rosca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje