Małżonkowie są razem już od przeszło trzydziestu lat. W trakcie trwania ich małżeństwa było wiele wzlotów i upadków. Nieporozumienia wiązały się przede wszystkim z pracą wokalisty.
Jak przyznaje Monika Gawlińska, niezbyt dobrze układało się między nimi wówczas, gdy "Wilki" święciły swoje największe sukcesy. Zdobyły wielką popularność i... rzeszę fanek. Były wśród nich takie, które jawnie starały się skłonić Roberta do zdrady.
"Wiadomo, jak jest w trasie. Są fanki, atrakcyjne kobiety, byłam zazdrosna i nie umiałam sobie z poradzić. Byliśmy dopiero pięć lat po ślubie. Każda dziewczyna jest zazdrosna o faceta, a ja dodatkowo musiałam się nim dzielić z innymi" - opowiada kobieta na łamach "Faktu".
Nie mogła udać się z mężem na muzyczne wojaże. Była młodą mamą i musiała opiekować się małymi pociechami w domu. To ją tylko dobijało. Wyobrażała sobie najgorsze. Pewnego poranka wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Mąż przyszedł do domu z nieznajomą kobietą...
"Kiedyś nad ranem jedna z dziewczyn przyprowadziła Roberta z imprezy. Gdy zobaczyłam kobietę w drzwiach, zamurowało mnie. Robert powiedział wtedy: jakbym ciebie nie miał, to chajtnąłbym się z Karoliną" - opowiada Monika Gawlińska.
Teraz śmieje się z tej sytuacji. Karolina okazała się fantastyczną dziewczyną i szybko stała się przyjaciółką rodziny. Na stałe mieszka w Los Angeles. Ciekawostką jest, że Gawliński uczynił z niej jedną z bohaterek w hicie "Baśka". To ona jest "Karoliną z Hollywood".
Zobacz również:


***Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów








