Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Monika Borys: Plotki zniszczyły jej karierę... Dziś zajmuje się budową domów!

Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku Monika Borys była jedną z największych gwiazd polskiej piosenki popularnej. Hit „Co ty królu złoty”, który skomponował dla niej mąż Jarosław Kukulski, nuciła cała Polska! Dziś o wokalistce pamiętają tylko najwierniejsi fani.

"Miałam swoje pięć minut i jestem wdzięczna losowi, że mogłam przeżyć cudowną przygodę z piosenką, ale... to już nie wróci" - stwierdziła niedawno Monika Borys, której hity 30 lat temu okupowały najwyższe miejsca listy "Radiowa Piosenka Tygodnia".

Reklama

Wkrótce po tym, jak w 1989 roku zaśpiewała na festiwalu w Opolu piosenkę "Co ty królu złoty" (sprawdź!), przed kasą stołecznego Teatru Syrena, w którym była na etacie, zaczęły ustawiać się długie kolejki po bilety na spektakle z jej udziałem, a raczkujące dopiero w Polsce brukowce prześcigały się w wymyślaniu bzdur na temat jej relacji z pasierbicą - córką Jarosława Kukulskiego i Anny Jantar - Natalią Kukulską...

"Gazety robią ze mnie potwora. Jestem szykanowana i niszczona" - żaliła się w wywiadzie.

Plotki i kłamstwa najpierw zniszczyły małżeństwo Moniki Borys, a później jej karierę. Po tym, jak po śmierci byłego męża w magazynie "Viva!" ukazał się szkalujący ją i jej syna Piotra tekst, postanowiła na dobre zakończyć karierę i zniknąć z mediów. 

Oszczerstwa na swój temat Monika Borys czytała jeszcze w czasie, gdy była żoną Jarosława Kukulskiego. Pisano, powołując się na słowa "bliskich przyjaciół rodziny", że więzi swą pasierbicę na strychu, że zamieniła życie Natalii w koszmar, że jest okrutna i zła, a za znanego kompozytora wyszła jedynie dla pieniędzy (dopiero niedawno wyszło na jaw, że przed ślubem z Kukulskim podpisała intercyzę, a po rozwodzie wyprowadziła się z domu, zabierając ze sobą tylko swoje ubrania).

"Nie próbowałam się bronić. Nie reagowałam na oszczerstwa. Ale w końcu miarka się przebrała... Postanowiłam się rozwieść i zniknąć z życia rodziny, w której nigdy nie byłam akceptowana, licząc naiwnie, że nagonka na mnie się skończy. Nie skończyła się!" - stwierdziła w rozmowie z portalem "Kobieta.pl", opowiadając o powodach zakończenia kariery.

Monika Borys nie kryje, że zdecydowała się zniknąć z życia publicznego, bo została zaszczuta przez media, które dały nieźle popalić również jej synowi (sprawdź!), oskarżając go m.in. o wynoszenie z domu cennych przedmiotów, podbieranie pieniędzy z konta ojca i... okradanie przyrodniej siostry!

"Nikt nie pamięta, że to Piotrek zamieszkał z ojcem, gdy ten zachorował, żeby się nim opiekować" - mówi była piosenkarka.

Po rozwodzie z Jarosławem Kukulskim (ich małżeństwo oficjalnie zakończyło się w 2003 roku) Monika Borys zniknęła ze sceny, a wraz z nią zniknęły... paszkwile, którymi kolorowa prasa niszczyła jej życie. Kiedy jednak w 2008 roku postanowiła wrócić, brukowce znów się na nią uwzięły.

"Wróciły te cudowne artykuły, skupiające się na robieniu ze mnie jędzy, a z Natalii pokrzywdzonej. Jakby ktoś robił to specjalnie... Wiele osób przeszkadzało mi w powrocie. W końcu doszłam do wniosku, że głową muru nie przebiję. Nie pozostało mi nic innego, jak wycofać się z życia publicznego" - wyznała w rozmowie z Wiktorem Krajewskim z magazynu "Party".

Monika Borys nieoczekiwanie odkryła w sobie talent do... budowy domów. Najpierw wybudowała dom dla siebie, potem blok z apartamentami do wynajęcia, a dziś ma własną firmę deweloperską. 

"Ciężko pracuję na swoje utrzymanie" - mówi, a pytana, czy czasem myśli o powrocie na scenę, twierdzi, że wystarcza jej śpiewanie w łazience do suszarki.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

AIM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Monika Borys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »