Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Michał Figurski trafił do szpitala? "Cały zaplanowany zabieg się udał"

Michał Figurski (43 l.) podobno znów trafił do szpitala. Jak donoszą media, okazało się, że znaleziono dla niego dawcę organów. Dziennikarz miał przejść operację. Jaki jest jego stan?

Przeszło rok temu Michał Figurski niespodziewanie trafił do szpitala. Przeszedł wylew krwi do mózgu i jego życie było poważnie zagrożone. Do dziś nie odzyskał pełnej sprawności, choć stara się robić wszystko i walczy o zdrowie. 

Jak informują media, dziennikarz kilka dni temu po raz kolejny trafił na stół operacyjny. Niedługo przed samą operacją dowiedział się, że jest możliwość przeszczepienia mu wyniszczonych przez postępującą cukrzycę narządów: nerki i trzustki. "Dawca to młoda ofiara wypadku" - zdradza osoba z rodziny w rozmowie z "Super Expressem". 

Reklama

"Cały zaplanowany zabieg się udał. Nie wszystko jeszcze jest do końca w porządku, ale jak na czwartą dobę po przeszczepie oba narządy pracują dość dobrze. Choć jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, że cały proces przebiegł idealnie" - opowiada informator "Faktu".

 Dodaje, że stan Figurskiego jest dobry i mężczyzna dochodzi do siebie na sali pooperacyjnej. Tabloid utrzymuje, że w szpitalu ma pozostać przez maksymalnie trzy tygodnie, chyba że pojawią się komplikacje. 

Nie zanosi się też na to, aby dziennikarz szybko wrócił do pracy. Podobno na razie nie umieszczono go w grafiku. Dla Michała zawodowe obowiązki są bardzo ważne, ale zdrowie jest jeszcze ważniejsze.

***
Zobacz więcej materiałów

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Michał Figurski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »