Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Melanie Griffith znów walczy z rakiem

Melanie Griffith (60 l.), która przez lata zmagała się z uzależnieniami od alkoholu, leków i narkotyków, znów patrzy na świat przez dno butelki. Aktorka pija coraz więcej, a powodem tego jest niespełniona miłość oraz... choroba.

Z wielkim trudem udało się jej wytrwać w trzeźwości po rozwodzie z aktorem Antonim Banderasem dwa i pół roku temu.

Reklama

Wyprowadziła się z Hollywood na odludzie. Tam spotkała znacznie młodszego mężczyznę, który zostawił ją po krótkim romansie.

Griffith przeszła liczne terapie odwykowe. Przez lata ukrywała przed mediami swoje nałogi. Zawsze udawało się jej wyjść z dołka dzięki wsparciu męża. Teraz została sama, dodatkowo zmaga się z rakiem podstawnokomórkowym.

Jest to rosnący powoli miejscowo złośliwy nowotwór skóry wywodzący się z nierogowaciejących komórek warstwy podstawnej naskórka. W przypadku Melanie zaatakował on nos. Aktorka widziana była ostatnio na ulicach Hollywood z plastrem na nosie, co wskazuje na przebytą operację.

Według brytyjskich mediów doszło do niej cztery miesiące temu. Sama aktorka nie chce wypowiadać się na ten temat.

W 2012 roku w jednym z wywiadów wyznała, że bardzo bolą ją komentarze na temat jej wyglądu: "Ludzie mówią mi, że wyglądam koszmarnie. Tweety, które dostaję, są naprawdę nieprzyjemne" - wyznała.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy z nowotworem skóry aktorka zmagała się w 2009 roku. Na szczęście zmiana została szybko wykryta i po stosownym leczeniu oraz zabiegu gwiazda wróciła do zdrowia.

***

Zobacz więcej materiałów:

Twoje Imperium

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje