Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Mąż księżniczki Eugenii przyłapany w objęciach modelki! Rodzina królewska będzie wściekła

Księżniczkę Eugenię czekają z pewnością trudne chwile. Jej mąż wybrał się na wyjazd służbowy, ale fotoreporterzy przyłapali go w bardzo dwuznacznych sytuacjach... Oj będzie się teraz działo!

Księżniczka Eugenia i  Jack Brooksbank zaledwie trzy lata temu stanęli na ślubnym kobiercu. Choć mężczyzna już na początku znajomości nie miał najlepszej reputacji (uchodził za bawidamka), zakochani postanowili nigdy nie wracać do tego tematu. Zdawało się, że wszystko między małżeństwem układa się świetnie, bo w końcu pół roku temu przywitali na świecie pierwsze wspólne dziecko. Niestety, Jack zrobił wszystko, by znowu było o nim głośno. 

Mąż księżniczki Eugenii imprezuje we Włoszech

Ostatnie dni Jack Brooksbank spędził we Włoszech. Został przyłapany przez fotoreporterów na wyspie Capri. Wyjazd miał być służbowy, w końcu mąż Eugenii jest ambasadorem marki tequili George’a Clooneya. Jednak najwyraźniej plany się nieco zmieniły, bo Jack większość dni spędził na luksusowym jachcie z wieloma sławnymi włoskimi modelkami, w tym z Ericą Pelosini i Marią Buccellati.

To jednak nie koniec. Jedna z modelek postanowiła uwiecznić miłe chwile na wakacjach i sfotografowała męża księżniczki Eugenii, które potem trafił do sieci. Na zdjęciach widać, jak modelki ochoczo przytulają Jacka. Warto przypomnieć, że Eugenia w tym czasie przebywała w domu z 6-miesięczym synem.

Co więcej, o incydencie napisał magazyn New Idea. 

Reklama

Z pewnością Jacka czeka trudny powrót do domu... 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »