Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marta Kosakowska była bliska samobójstwa! Jej życie odmieniła modlitwa

Kiedy pewnego wieczoru wróciła do pokoju hotelowego z dużej gali muzycznej, poczuła atak paniki.

Reklama

Przerażona leżała na łóżku, a serce waliło jak młotem. 

Wtem usłyszała, jak ktoś szepcze jej do ucha: "Skończ to cierpienie. Weź rozbieg i wyskocz przez okno". 

- To było przerażające. Wystraszyłam się tych myśli. Zaczęłam płakać. Uratowało mnie "Ojcze nasz". Automatycznie zaczęłam wołać do Niego słowami tej modlitwy w nadziei, że On, jeśli JEST, mnie usłyszy. I usłyszał. Moje ostatnie wspomnienie tej nocy to prawie wykrzykiwane słowa "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario" odmawianych w kółko, żeby zagłuszyć zamęt w głowie i kołatanie serca - opowiada na blogu "Bóg w wielkim mieście". 

Tego wieczoru narodziła się nowa osoba, Marta Kosakowska. 

Nawrócona, głęboko religijna. 

- Rano podziękowałam na kolanach za uratowane życie. To był cud, a wiara to łaska - mówi i dodaje, że zaczęła wszystko od nowa.



Czytaj dalej na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: Marta Kosakowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »