Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marta Kaczyńska i Marcin Dubieniecki: tygodnik opisuje ich spotkanie na plaży

Po tym, jak Marcin Dubieniecki (36 l.) opuścił areszt, on i Marta Kaczyńska (36 l.) niemal ze sobą nie rozmawiali. Dziś to już przeszłość. Choć ich uczucie się wypaliło, dobrze czują się w swoim towarzystwie.

Piękna, słoneczna pogoda zgromadziła na sopockiej plaży spragnionych morskich kąpieli mieszkańców Trójmiasta. W taki dzień jak ten, wyraźnie czuć atmosferę zbliżających się wakacji. Nic dziwnego, że Marta Kaczyńska wraz z młodszą z córek Martynką (9 l.) też postanowiła skorzystać z aury i nieco odpocząć. 

Reklama

Leżały na kocach, śmiały się i wystawiały twarz do słońca, kiedy ich uwagę przykuł skuter wodny, który przecinał morskie fale. Nasz paparazzo, który obserwował całą sytuację, od razu dostrzegł, kim jest osoba sterująca pojazdem. Był to... Marcin Dubieniecki. 

Były mąż prezydenckiej córki po zaprezentowaniu swoich umiejętności prowadzenia skutera, zatrzymał pojazd w pobliżu koca, na którym opalała się jego była żona. Na fotografiach zrobionych przez wysłannika tygodnika "Na Żywo" widać, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Wręcz przeciwnie. 

Marcin spędził z Martą trochę czasu. Oboje zachowywali się niezwykle swobodnie. Ona opalała się, śmiała. On uklęknął przy niej, wdając się w miłą pogawędkę. A potem nawet zrobił byłej żonie pamiątkowe zdjęcie.

Obok odpoczywała ich córka i po pewnym czasie to właśnie na ich latorośli skupiła się uwaga Marcina. Ponownie wsiadł on na skuter, aby zaprezentować dziewczynce, jak obsługuje się taką maszynę. Marta i Martynka z wielkim zainteresowaniem oglądały jego popisy. Potem przyszła kolej córki. 

- Niemal rzuciła się z radości tacie na szyję, gdy zaproponował, aby to ona prowadziła pojazd - opowiada paparazzo gazety. - Przez chwilę popływali pod okiem Marty, po czym Marcin wysadził córkę na brzeg, pożegnał się i z powrotem wsiadł na skuter - dodaje informator. 

Jak udało się dowiedzieć "Na Żywo", Dubieniecki nie popłynął jednak daleko. Zatrzymał się przy brzegu zaledwie 200 metrów dalej, gdzie na plaży opalała się... jego obecna żona Katarzyna. Nie zdejmując pianki do pływania, Marcin przysiadł się do swojej ukochanej. 

Niedawno w mediach pojawiły się informacje, że adwokat i jego nowa partnerka już we wrześniu zostaną rodzicami. Na fotografiach widać, że brzuszek Katarzyny jest już wyraźnie zaokrąglony. Marcin wziął zresztą telefon i sam również uwiecznił urodę żony w błogosławionym stanie. 

- Posiedzieli razem, a potem widocznie mieli do załatwienia różne sprawy, gdyż Dubieniecki ucałował ukochaną i wsiadł na skuter. A ona po chwili zeszła z plaży i odjechała swoim autem - przyznaje wysłannik tygodnika.

Jeszcze niedawno taki obraz byłby nie do pomyślenia. Co prawda, byłym małżonkom daleko do patchworkowej rodziny, a Marta i Katarzyna wciąż unikają kontaktu, to jednak Marcin i prezydencka córka znów są sobie bliżsi. 

Jak można było dowiedzieć się z medialnych doniesień, po opuszczeniu przez Marcina w październiku 2016 r. aresztu, stosunki między nimi były napięte. Oboje szykowali się wtedy do rozprawy rozwodowej, która miała zakończyć ich trwające 9 lat małżeństwo.

Spotykali się tylko po to, aby uzgodnić zasady rozstania i opieki nad dziećmi. Ale nawet po zamknięciu wspólnego rozdziału życia, do czego doszło 22 listopada, potrzebowali czasu, by unormować relacje. Gdy w marcu pojawili się na zawodach jeździeckich Martynki, dopiero pod koniec imprezy stanęli razem do pamiątkowego zdjęcia z córką. 

Lecz już na początku maja, kiedy to ich latorośl szła do pierwszej komunii świętej, rodzinne animozje odeszły na bok. Znów byli szczęśliwą rodziną. Czas pokaże, jak dalej będą się układały te relacje. 

- Najważniejsze jest dla nich dobro dzieci - mówi gazecie znajoma Marty. - Zbliżają się wakacje, więc oboje już ustalają, jak umilić czas pociechom - dodaje.

Czy Martynka i Ewa (13 l.) wyjadą gdzieś z tatą? Zapewne tak. Na razie, jak wynika z informacji tygodnika, spędzą część wypoczynku z mamą na Mazurach. Tam bowiem ukochany Marty, Piotr, biznesmen z Warszawy, ma stadninę koni. Obie dziewczynki trenują jeździectwo, więc bez wątpienia będzie to dla nich niezapomniana przygoda.

Dowiedz się więcej na temat: Marta Kaczyńska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy