Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marieta Żukowska: Jej życiem rządzą emocje

Krucha i wrażliwa, bardzo przeżywa to, co niesie los. A trudnych chwil w jej życiu nie brakowało. Już od dzieciństwa, gdy musiała opuścić rodzinny dom.

Niedawno wywołała lawinę komentarzy swoją fryzurą, której zdjęcie umieściła na profilu internetowym. Marieta Żukowska (35 l.) dołączyła do grona krótkowłosych blondynek. Pozytywnie zaskoczeni fani chwalili, że po tej zmianie jeszcze bardziej wypiękniała i stała się podobna do Magdy Mołek (41). Aktorka przyjęła to jako komplement, chociaż nie w głowie jej konkurowanie z prezenterką TVN.

Reklama

Mariety nie interesuje prowadzenie programów telewizji śniadaniowej. Ukończyła szkołę filmową w Łodzi i z aktorskiej drogi nie zamierza schodzić. - Zawsze widziałam siebie na scenie. Tata czytał mi wiersze, a granie na skrzypcach wiązało się  z występami oraz koncertami przed publicznością - przekonuje aktorka. Gdy jej tata odchodził,  na świat przyszła wymarzona córeczka. Kiedy skończyła 13 lat, zaczęła uczyć się w szkole muzycznej w Bielsku-Białej.

Zamieszkała sama, z dala od rodzinnego domu w Żywcu. Nie było jej łatwo się dostosować. Mieszkała w internacie prowadzonym przez siostry zakonne. Dla nieśmiałej, niepewnej siebie dziewczynki to było trudne doświadczenie. Jeszcze dzisiaj wspomina tamtą tęsknotę, ogromną samotność, poczucie alienacji. - Tęskniłam bardzo za domem, który dawał mi miłość i poczucie bezpieczeństwa - opowiada aktorka. Brakowało jej rodziców, o których mówiła, że są "absolutnie nielogiczni".

Mama była nauczycielką wychowania muzycznego, chciała córkę wychować w szacunku do muzyki i piękna. Dzisiaj jest dumna, że córka tak doskonale radzi sobie w zawodzie, choć nie może bywać na jej premierach tak często jak by chciała, bo od kilku lat mieszka w Wiedniu. - Mama jest już na emeryturze. Tam ma przyjaciółkę. Uwielbia operę, do której często chodzi. To daje jej prawdziwą radość - opowiada aktorka.

Tata, fizyk, pochodził ze Lwowa. Marieta była jego oczkiem w głowie. Kibicował jej, podtrzymywał na duchu w trudnych chwilach. Gdy pięć lat temu odszedł na zawsze, aktorce zawalił się świat. - Tata umarł, od tego czasu nie pojechałam do Żywca. Boję się konfrontacji z pustym domem. Tego, że taty tam nie będzie, a zawsze był - tłumaczy Marieta. W dramatycznym momencie los zesłał pocieszenie - na świat przyszła upragniona córeczka, Pola (5 l.).

- Zawsze będzie moim szczęściem, nauczycielem cierpliwości, takiego innego spojrzenia na wszystko - mówi aktorka. Macierzyństwo nie zawsze jest łatwe, bywa zmęczona, ale ma wielkie wsparcie w tacie dziewczynki, reżyserze Wojciechu Kasperskim (36 l.). Tworzą szczęśliwy związek od 14 lat, od studiów w łódzkiej Filmówce. Miłość daje aktorce siłę. - Jestem uczuciowa - zdradza.  Emocje to element warsztatu, dlatego nie stara się z nimi walczyć. Pielęgnuje zwłaszcza te pozytywne. - Doceniam to, co mam. Trzeba cieszyć się każdym dniem - mówi.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marieta Żukowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »