Przejdź na stronę główną Interia.pl

Maria Niklińska: Mama dużo pracowała, wychowali mnie dziadkowie!

Maria Niklińska (31 l.) nie ukrywa, że w swoim życiu silniejszą więź, niż z matką, nawiązała z dziadkami.

Aktorka już wielokrotnie na łamach prasy żaliła się, że znana mama Jolanta Fajkowska nie poświęcała jej zbyt wiele czasu. Biologicznego ojca także długo nie znała - jej wychowaniem zajęli się więc troskliwi dziadkowie!

Reklama

- Mama dużo pracowała, choć zawsze znalazła czas, żeby się ze mną pobawić czy porozmawiać - mówi Niklińska na łamach "Przyjaciółki".

- Dziadek opowiadał mi, że kiedy miałam siedem lat, uparłam się, że jestem już na tyle duża, że pójdę do szkoły sama. I poszłam, ale dziadek szedł kilkadziesiąt metrów za mną i nie spuszczał mnie z oczu, o czym ja oczywiście nie wiedziałam... - wspomina z uśmiechem celebrytka.

Podkreśla, że dziadek i babcia byli dla niej wielkim autorytetem, mieli wiele serca i to im zwierzała się ze swoich sekretów.

- Mój dziadek jest historykiem. Pamiętam, że zabierał mnie na wycieczki po Warszawie, pokazywał pomniki i o nich opowiadał. A ja bardzo to lubiłam - do dziś znam chyba wszystkie pomniki w Warszawie! Babcia kiedyś uczyła języka polskiego w szkole. Gdy byłam malutka, czytała mi książki, których w domu dziadków po dziś dzień jest mnóstwo - cała biblioteka.

Myślicie, że gdyby nie znana mama, Marysia miałaby dziś szansę wyżalać się na łamach kolorowych czasopism?


Dowiedz się więcej na temat: Maria Niklińska | Jolanta Fajkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje