Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Maria i Lech - zwyczajna para prezydencka

Nie musieli niczego udawać. Stanowili harmonijną pierwszą parę. Prezydent majestatyczny, traktujący swoją funkcję poważnie. I ona, Maria Kaczyńska, filigranowa, zawsze taktowna i stonowana.

Lecha Kaczyńskiego urząd onieśmielał. Człowiek, który był duszą towarzystwa, erudytą, zaskakiwał pamięcią i wnikliwością, usztywniał się przed kamerą.

Maria Kaczyńska funkcję pierwszej damy sprawowała dyskretnie, stojąc pół kroku za mężem, by go nie przesłonić. Bywało, że gdy on zasiedział się ze znajomymi do późna, ona pojawiała się w drzwiach. Wtedy prezydent przepraszał, zostawiał towarzystwo, życzył miłej zabawy i znikał - czytamy w obszernym wspomnieniu na łamach "Rzeczpospolitej".

Lech Kaczyński nazywał żonę "Marylką", Ona zwracała się do niego po prostu "Leszku".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »