Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marek Włodarczyk nie może otrząsnąć się po stracie Karen. Wiadomo coraz więcej o jej śmierci

Marek bardzo przeżył ich rozstanie. 

Reklama

- Przypłaciłem to chorobą psychosomatyczną. Kilka razy wydawało mi się, że umieram, lądowałem na pogotowiu z ciśnieniem 210/120 - wyznał. 

Minęło ponad 10 lat od jego przyjazdu do Niemiec, gdy na jego drodze stanęła Karen. 

- Poznaliśmy się w teatrze w Berlinie w sztuce "Mistrz i Małgorzata". Kiedy zobaczyłem te 181 cm wzrostu, wielkie oczy, pomyślałem: "Hmm... niezła". Miałem okazję lepiej się jej przyjrzeć, bo Karen przez 20 minut była naga na scenie. To nie mogło pójść w niepamięć. Flirtowaliśmy, potem spojrzeliśmy sobie w oczy i hormony zaczęły działać - opowiadał. 

Ona od razu wiedziała, że są sobie pisani. 

- Zobaczyłam Marka podczas próby i powiedziałam do siebie: "Spędzę z tym facetem kawałe kżycia", choć byłam wtedy jeszcze związana z greckim aktorem - wspominała. 



Czytaj dalej na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: Marek Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »