Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marek Siudym: Wychodziłem z jedną walizką

Życie uczuciowe Marka Siudyma (69 l.) można określić jako dość skomplikowane. Co sam aktor ma do powiedzenia na ten temat?

Nie bez powodu w środowisku jest uważany za jednego z najbardziej tajemniczych aktorów. - Plotki, że miałem cztery żony i dwa tysiące kochanek, pozostawiam bez komentarza - uśmiecha się Marek Siudym. - Mogę tylko zdradzić, że na prawdziwą miłość nigdy nie jest za późno...

Reklama

Te słowa przyświecały mu bez wątpienia w 1996 roku, kiedy poznał Joannę Sibilską (48 l.), byłą tancerkę, instruktorkę w szkołach baletowych. Chociaż różniło ich 20 lat, postanowili być razem. Aktor znany między innymi z komedii "Miś", seriali "Złotopolscy" i "Barwy szczęścia", a także Kabaretu Olgi Lipińskiej, pochodzi z łódzkich Bałut. Przez całe życie permanentnie był zakochany.

Zaczęło się, gdy miał cztery lata i wszedł na gzyms kamienicy, bo podobała mu się koleżanka z piętra. Jako nastolatek zakochiwał się w kolejnych dziewczynach. Były spotkania, pocałunki i rozstania. Nie mógł tylko zrozumieć, dlaczego one po jakimś czasie odchodzą. Dlatego musiał się potem jakoś pocieszać...

- Niektóre dziewczyny wypatrywałem z okna domu i potem chodziłem za nimi - śmieje się aktor. Przyznaje się do trzech małżeństw i czterech poważnych związków uczuciowych. Ma siebie za długodystansowca, jednak uważa, że w przypadku długich historii z czasem partnerzy zaczynają się od siebie oddalać...

- Jestem człowiekiem euforycznym - tłumaczy aktor. - Zupełnie nie odnajduję się w letnich związkach. Nie chcę kogoś kochać, tylko chcę być w nim zakochany!

Z pierwszą żoną, Krystyną Babirecką (†80 l.), połączyła go miłość do koni. Ona była trenerem kadry pięcioboju nowoczesnego, a on przyszedł do niej po naukę. - Krysia uczyła nas, aktorów, konnej jazdy - wspomina z uśmiechem pan Marek. - Żebyśmy nie spadali... z koni.

W 1975 roku zostali rodzicami Agnieszki, a cztery lata później kupili dom w podwarszawskiej Falenicy, gdzie z powodzeniem prowadzili hodowlę koni i psów. Po rozwodzie aktor musiał jednak opuścić piękną posiadłość. Pogorszeniu uległy również jego relacje z córką. Otwarcie przyznaje, że po prostu nie podołał wszystkim ojcowskim obowiązkom. - Wychodziłem z jedną walizką - żartuje. - I nie była to walizka pieniędzy.

Wydawało się, że przy Joannie znalazł wreszcie bezpieczną przystań. Znów wierzył, że tym razem się uda. Rok po ślubie, w 1998 roku, zostali rodzicami Tadeusza (19 l.). Ponowne ojcostwo spowodowało, że najważniejsza w życiu Marka stała się rodzina. Gdy jego córka nie radziła sobie z macierzyństwem, zajął się wnukiem Adamem. Niestety, chłopak zmarł w wieku 21 lat... Do tej pory nie wyjaśniono okoliczności śmierci wnuka aktora. To nadal pozostaje tajemnicą. Gwiazdorowi ciężko było się pogodzić z tą tragedią i nawet teraz nie wierzy, że taki dramat rozegrał się w jego rodzinie. 

"Moja córka Agnieszka miała burzliwe przejścia, ale zawsze starałem się jej pomagać, ratować z różnych tarapatów. Niestety, Adaś nie żyje. Miał w sobie radykalny bunt. Wydawało mi się, że wszystko jest dobrze. Zaraziłem go pasją do koni, pracował. Miał 21 lat. Choć minęło ponad pół roku od jego śmierci, trudno mi się z tej tragedii otrząsnąć, byłem z nim blisko. W tych trudnych chwilach bardzo mnie wspierał mój syn Tadeusz" - wyjawił aktor w rozmowie z tygodnikiem "Dobry Tydzień".

Marek i Joanna Siudymowie przez lata uchodzili za niezwykle zgodne małżeństwo. - Z kobietami, końmi i psami mam dobry kontakt - żartuje Marek Siudym. Mimo swojej impulsywności i niecierpliwości, podporządkował się żonie. Nawet gdy się z nią nie zgadzał, próbował łagodzić konflikty żartami. - Żona lubiła mówić, że najpierw trzeba robić to, co konieczne, potem pożyteczne, a na końcu przyjemne - śmieje się  aktor. - Wtedy jej odpowiadałem: najpierw przyjemne, a potem zobaczymy. Nic na siłę!

Tak mijały małżeńskie lata. Marek nie zauważył, że w ich związku nastąpiła stagnacja, a uczucie się wypaliło... - Mam żal do siebie, że byłem bierny - przyznaje. Rozstali się w zgodzie. Po tym rozwodzie aktor nie szukał już partnerki. Wydawało się, że ma dość ryzykownych życiowych wyborów i etykietki rozwodnika. Myślał, że skupi się na koniach, motocyklach, czytaniu książek i pracy.

Tymczasem wiele wskazuje na to, że zakochał się w tajemniczej brunetce! - Miłość, niezależnie od wieku, zawsze jest piękna, wspaniała i każda jest pierwsza - mówi z zadumą Marek Siudym. - To siła, która nas niesie, nadaje sens życiu.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Marek Siudym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje