Reklama

Reklama

Reklama

Marcin Tyszka w końcu się przyznał! "Nigdzie się nie ruszam bez Tadeusza"

41-letni Marcin Tyszka nie przestaje zadziwiać...

Tyszka to jeden z najpopularniejszych fotografów mody nie tylko w Polsce, lecz także na świecie. 

Z racji wykonywanego zawodu nieustannie podróżuje, a w każdym wyjeździe, nawet bardzo dalekim, towarzyszy mu Tadeusz. Nie chodzi jednak o żadnego mężczyznę, a kaczora! 

Jest to pluszowa maskotka, którą fotograf dostał w prezencie blisko 10 lat temu. Przytulankę przywieźli mu znajomi podczas pobytu w Hiszpanii.

"Na ulicy jakiś chiński sprzedawca stał z tym biednym kaczorem, został mu ostatni, oni go zakupili, zaadoptowali, stwierdzili, że będzie mój"  – mówi Marcin agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Reklama

Fotograf wierzy, że ulubiona maskotka przynosi mu szczęście. Od 10 lat zabiera ją w każdą podróż, w efekcie czego zabawka jest dobrze znana w hotelach na całym świecie.

"Dostaje swoje legowisko. Hotel Bristol w Warszawie uszył mu nawet szlafrok z jego logo" – chwali się.

Kaczora Tadeusza doskonale znają też internauci, którzy śledzą profil fotografa na Instagramie, Marcin Tyszka chętnie zamieszcza bowiem dowcipne zdjęcia ze wspólnych wyjazdów. Niedawno maskotka uległa awarii, ojciec Marcina Tyszki musiał więc oddać ją do serwisu. Tam nie chciano się nią zająć, ponieważ koszty naprawy znaczne przewyższały koszt maskotki. Fotograf był jednak nieugięty.

"Pan dokonał tej operacji, później mama musiała bardzo mozolnie zszywać kubraczek. Powiedziałem, że nie ruszę się z Polski bez kaczora Tadeusza" – dodał Tyszka.

Sami nie wiemy, jak to skomentować? Liczymy na was! 

Newseria Lifestyle
Dowiedz się więcej na temat: Marcin Tyszka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy