Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marcin Kwaśny może liczyć na wsparcie mamy

Marcin Kwaśny (40 l.) przyznaje, że przez własne słabości stracił wiele. W trudnych chwilach zawsze mógł jednak liczyć na wsparcie mamy, choć była daleko. Teraz to się zmieniło.

Jeszcze niedawno był u niej w Stanach Zjednoczonych. Jeśli tylko miał możliwość, leciał do Chicago, żeby się z nią spotkać.

Reklama

- Na co dzień kontaktowaliśmy się przez telefon lub internet. Jednak to oczywiście nie to samo, co spotkanie w cztery oczy - opowiadał aktor. Te rozmowy były dla niego wyjątkowo ważne. Mamie mógł powiedzieć o wszystkich dręczących go problemach.

Pani Krystyna nie zdradziła synowi swych planów. I kilkanaście dni temu sprawiła mu ogromną niespodziankę. Wróciła na stałe do Polski!

W szponach nałogu

Do Ameryki poleciała 20 lat temu. Miała szybko wrócić, ale lata mijały. Marcin z młodszym bratem zostali z ojcem. Małżeństwo rodziców na odległość nie miało szans na przetrwanie i wkrótce się rozpadło. Ten rozwód mocno poranił Marcina. 

- Bardzo to przeżyłem. Długo nie mogłem się z tym pogodzić - wspominał. Kiedy się ożenił, wierzył, że jego nie spotka podobna historia. Ufał, że ich miłość z Dianą przetrwa każdą burzę. Stało się inaczej. I to z jego winy. Wpadł  w szpony nałogu.

- Zaczynałem pić i nie wiedziałem, kiedy przestać. Czułem się jak marionetka swoich własnych słabości. Nie byłem w pełni sobą - wyznał.

Wsparcia szukał także w wierze. Zaczął chodzić do kościoła. Bóg stał się integralną częścią jego życia. Uratował go. - Nie boję się o tym mówić, bo może w ten sposób pomogę komuś, kto był albo jest w takiej beznadziejnej sytuacji, jak ja - stwierdził. - Moje zachowanie pozostawiało wiele do życzenia. Żona wzięła mnie wtedy za kołnierz i powiedziała "Dość!". Poszedłem na terapię".

Powrót do przeszłości

Leczenie przyniosło efekty. Od nałogu udało mu się uwolnić w 2013 r. Niestety, 5 lat później małżeństwo z Dianą nie wytrzymało próby czasu. To ona złożyła pozew rozwodowy, żądając przy tym orzeczenia jego winy za rozpad związku. Marcin chciał go ratować za wszelka cenę, bo wiedział, że zawiódł. Jednak ukochana nie była już w stanie uwierzyć, że ich relacje zostaną kiedykolwiek naprawione.

Wielokrotnie rozmawiał o tym z mamą, ale przez telefon nie zawsze udawało się oddać emocje, jakie nim targały. Dzisiaj, kiedy pani Krystyna wreszcie wróciła i jest blisko syna, spędzają razem każdą wolną chwilę.

- To dla niego najlepsze lekarstwo - zdradza jego koleżanka z teatru. Marcin ma szansę lepiej zrozumieć, dlaczego rodzice się rozstali i dowiedzieć się, jak mama sobie z tym poradziła. Liczy, że powrót do przeszłości, ale też mówienie o tym, co nadal go trapi, będą najlepszą formą terapii. Dla niego, i dla rodzicielki.  

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Kwaśny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »