Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małysz: Świąteczny egzamin

- Zaczynam nowe życie! - mówi Adam. On i jego żona muszą nauczyć się spędzać ze sobą czas. Pierwszy egzamin w święta. Mimo że są innych wyznań, ta Wielkanoc będzie dla nich wyjątkowa!

- To czas zadumy, chwili zastanowienia się nad życiem i zwolnienia tempa, w jakim żyjemy. Łączy je jedno: przy świątecznym stole spędzamy czas z rodziną. Jesteśmy z Adamem innych wyznań, ale Wielkanoc spędzamy jak większość polskich rodzin. Bywa, że włączymy telewizor, ale nie spędzamy przed nim dużo czasu - tłumaczy Iza Małysz w wywiadzie dla "TeleTygodnia".

Reklama

Skoczek nie ukrywa, że chce szybko przytyć, by lepiej wyglądać na... plaży. - Kiedy skakał, w domu nie stosował diety. Jadł wszystko, tylko mniejsze porcje. Ja i moja mama gotowałyśmy bez ograniczeń. Dziś różnica jest taka, że kiedyś jak jadł schabowego, to ściągał panierkę. Dziś tego nie robi. Lubi steki, golonkę, kaczkę, placki ze skwarkami. Kiedy skakał, po posiłku szedł to wszystko wybiegać. Ale chciałabym, żeby trochę przytył. Głupio by wyglądało, żeby ciągle był taki szczupły.

Święta będą sprzyjały więc temu, by Małysz przybrał na wadze. Koniec kariery sportowej to dla niego nie tylko zmiany w żywieniu. Jak mówi jego żona, ta decyzja odmieni całe ich życie.

- Będziemy musieli nauczyć się siebie od nowa. Tworzymy normalny związek. To, że dotąd spędzaliśmy ze sobą mniej czasu, nie znaczyło, że tylko się kochamy, nigdy się nie kłócimy i brakuje nam problemów. Nie brakuje. Mieliśmy tylko mniej czasu, żeby je rozwiązywać i dlatego bywało trudniej niż w innych małżeństwach. Jestem jednak przekonana, że Adam nie usiądzie w domu w kapciach na kanapie. To nie ten typ człowieka. Od szóstego roku życia był poza domem, ciągle wyjeżdżał. To jego natura - podkreśla małżonka mistrza.

Oboje mają podobne charaktery, są spod znaku Strzelca - uparci, lubiący postawić na swoim. - Czasem były z tego powodu kłótnie. Uczyliśmy się siebie od podstaw. Kiedyś pierwszy odpuszczał zwykle Adam, dziś ja. Nie ustępuję mu, tylko jestem bardziej doświadczona. Wiem, że życie jest za krótkie, by je tracić na głupie kłótnie. Denerwowało mnie w Adamie, że bywał zawzięty i bardzo uparty - śmieje się Izabela.

- Jesteśmy jak typowa włoska rodzina. Dużo mówimy, wręcz krzyczymy, emocje wyrzucamy z siebie. Przez te wszystkie lata zmieniliśmy się, razem wydorośleliśmy. Razem osiągnęliśmy życiową dojrzałość. Adam stał się bardziej otwarty. Kiedyś był zahukany, dziś podziwiam łatwość, z jaką wypowiada się publicznie. Takim mistrzem słowa uczyniła go praktyka, sam w siebie mocno uwierzył.

Nie jest tajemnicą, że oprócz ogrodnictwa pasją Małysza jest jazda terenówkami. Skoczek już zastanawia się nad startem w rajdach samochodowych. Jego celem jest start w rajdzie Dakar, dwa tygodnie walki z pustynią i sobą samym.

- Jeśli miałoby to sprawiać mu taką radość jak skoki, to pewnie się zgodzę. Chyba że odezwie się we mnie egoistka, bo znowu nie będzie go w domu. Nie wiem, czy jestem gotowa znowu być sama - dodaje żona sportowca.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje