Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Rozenek-Majdan zaskoczyła byłego męża. "Jacek nie chce nawet o tym słyszeć"

Małgorzata Rozenek-Majdan (wiek do wiadomości redakcji) poważnie myśli o zmianie planów. Wszystko z powodu choroby byłego męża i ojca jej synów. Jacek Rozenek (50 l.) jest zaskoczony, ale też niezwykle wzruszony jej postawą...

Tego, co ostatnio wydarzyło się w życiu Jacka Rozenka, nie można nazwać inaczej niż cudem. Po rozległym udarze mózgu lekarze nie ukrywali, że trzeba się liczyć z najgorszym. Tymczasem, gdy zadzwoniliśmy do aktora, by zapytać go o zdrowie, powiedział płynnie i wyraźnie: „Dziękuję za wsparcie. Czuję się lepiej”. 

Reklama

Jego najbliżsi odetchnęli z ulgą i z optymizmem patrzą w przyszłość. I choć najgorsze już za nim, jego była żona Małgorzata Rozenek-Majdan (brak wieku) nie przestaje się o niego martwić.

Zastanawia się nawet, czy nie odwołać zaplanowanego na wakacje wyjazdu z rodziną do Francji. 

"Ona bardzo przeżywa dramat, który spotkał Jacka. Nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery, dlatego dopiero gdy upewniła się, że sytuacja jest w miarę stabilna, przygotowała synów, Stasia (13) i Tadzia (9), na pierwszą szpitalną wizytę" – zdradza "Na Żywo" przyjaciel domu.

Obaj chłopcy mocno to przeżyli...

"To jest trudny czas dla całej naszej rodziny. To jest taki czas, który bardzo weryfikuje wszystko to, co jest w życiu. Wszystko to, na co należy zwracać uwagę i był to taki moment sfokusowania się na Jacku, szczególnie ze względu na dzieci" – wyznała Małgorzata.

Razem w trudnych chwilach

Aktor w połowie maja, podróżując samochodem do Grudziądza na Festiwal Filmowy „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”, źle się poczuł. Ostatkiem sił zjechał na pobocze, ale stan jego zdrowia pogarszał się z minuty na minutę.

Niemal przez trzy godziny nie był w stanie zadzwonić na pogotowie. Gdyby nie przypadkowa osoba, która wezwała karetkę reanimacyjną, prawdopodobnie już by nie żył. 

W szpitalu stwierdzono rozległy udar mózgu, a jego stan określono jako ciężki. Gdy aktor odzyskał przytomność, okazało się, że ma sparaliżowaną prawą stronę ciała i nie może mówić. Przy jego łóżku niemal codziennie czuwała Małgorzata.

To ona dodawała mu otuchy, nie pozwoliła, by się załamał. Przejęta jego losem odwiedzała go także Roxi Gąska, była partnerka, z którą rozstał się kilka miesięcy temu. 

Czas mijał, ale rokowania wciąż były niekorzystne. Jacek był bardzo osłabiony, dwa miesiące wcześniej przeszedł zawał serca.

Lekarze sugerowali, że trzeba przygotować się na najgorsze. Przyjaciółka i menadżerka aktora, Barbara Muzyka-Konarska, poprosiła ojców paulinów o modlitwę w jego intencji. 

Wkrótce do inicjatywy przyłączyli się też franciszkanie oraz fani Jacka. Wspólne gorliwe modlitwy przyniosły niesamowite plony. Nikt nie mógł uwierzyć w to, co się stało.

"Stan taty się poprawia" – potwierdził tygodnikowi w rozmowie wzruszony Adrian, syn Rozenka z pierwszego małżeństwa. 

Dla 25-letniego chłopaka była to prawdziwa lekcja życia. W ostatnim czasie los mocno go doświadczył. U jego mamy, Katarzyny Litwiniak, producentki telewizyjnej i pierwszej żony Jacka, doszło do nawrotu raka piersi...

O zaskakującej zmianie planów Małgorzaty piszemy na kolejnej stronie...

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Rozenek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje