Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Małgorzata Ostrowska-Królikowska nie jest jeszcze na to gotowa! Bolesne wspomnienia wróciły

Kudowa-Zdrój, gdzie mają dom, to dla nich magiczne, ale też pełne bolesnych wspomnień miejsce. Małgorzata Ostrowska-Królikowska nie jest jeszcze gotowa, by je odwiedzić po śmierci męża. Najstarszy syn znalazł na to sposób i wspiera ukochaną mamę, jak tylko może.

Od śmierci Pawła Królikowskiego minęły już cztery miesiące. Jego bliscy uczą się żyć na nowo, pamiętając o wartościach, które były mu bliskie - miłości i rodzinie. 

To one sprawiły, że Małgorzata Ostrowska-Królikowska (55  l.) i ich najstarszy syn, Antek (31 l., sprawdź!) jeszcze mocniej zaangażowali się w organizację Festiwalu Kultury i Piosenki Polsko-Czeskiej w Kudowie-Zdroju, który tworzył. 

Reklama

Wiedzieli, jak ważne było dla niego to wydarzenie, jak wiele czasu i energii mu poświęcał, dlatego nie wyobrażają sobie, by mogli nie kontynuować jego dzieła. Tegoroczna edycja będzie wyjątkowa, bo w całości poświęcona aktorowi. 

Co więcej, odtąd to święto kultury będzie nosiło imię zmarłego aktora. Dla wdowy to powód do dumy. 

Stara się normalnie funkcjonować, ale nie ukrywa, że codzienność czasami ją przerasta, szczególnie wtedy, gdy musi zmierzyć się z bolesnymi wspomnieniami. Teraz, kiedy zrobiło się ciepło, a obostrzenia związane z koronawirusem zostały zniesione, jej serce wyrywa się w Góry Stołowe do Kudowy-Zdrój. 

To miejsce, które oboje pokochali, i gdzie Paweł zbudował dla rodziny przestronny dom, wiele dla niej znaczy. Ale nie jest jeszcze gotowa na tę sentymentalną podróż do świata, gdzie niemal każde drzewo i kamień przypominają jej ukochanego. 

Ten dom był ich oazą, czuli się tu szczęśliwi. Gdy tylko czas pozwalał, zabierali dzieci i tu przyjeżdżali. Paweł ukochał sobie tamtejszy spokój i widoki. Wiele prac wykonał własnoręcznie, dlatego teraz posiadłość stała się pamiątką po nim. 

I choć Małgosia nie znalazła na razie w sobie odwagi, by tu przyjechać i zmierzyć się z przeszłością, nie kryje zadowolenia, że chętnie bywa tu Antek. To on wpadł na pomysł, by w swe progi zaprosić niezwykłych gości. 

"Jestem w górach, w domu, który budował tata. Przygotowuję wszystko na przyjazd dziadków" - zdradza w rozmowie z "Na żywo" najstarszy Królikowski. 

Okazuje się, że Paweł od dawna zapraszał tam swoich rodziców, ale zawsze pojawiały się jakieś przeszkody w ich przyjeździe do tego magicznego miejsca. Seniorom rodu bardzo spodobał się ten pomysł. 

Chcą zobaczyć wszystko to, co pięknymi słowami opowiadał im syn. Antek wraz ze swoją mamą namawiają dziadków, aby spędzili tam więcej czasu. Żeby opuścili bloki w rodzinnej Zduńskiej Woli i choć na kilka tygodni przenieśli się w góry 

"To dla nich bardzo trudne, bo w tym domu wszystko będzie kojarzyło się im z synem, ale już podjęli decyzję i jadą" - zdradza przyjaciel rodziny. 

Antek doskonale to rozumie. Gdy po raz pierwszy pojawił się tu po śmierci taty, też bardzo to przeżył. Najtrudniejsze było to, kiedy otworzył garaż i zobaczył w nim kolejnego stojącego Fiata 126 p.

"W garażu stał zniszczony Maluch bez kół. Naprawiłem i jeżdżę tym niebieskim autkiem. Tata cieszyłby się, że jest sprawny. Pod koniec złapał bzika na punkcie tych samochodów i kupił aż trzy. Teraz szukam dokumentów na te auta, staram się to wszystko uruchomić. Do niedawna zastanawiałem się, na co mi te pojazdy sprzed 40 lat, ale jak odpaliłem, zrozumiałem, że one zasługują na drugie życie" - zdradza gazecie Antek. 

Tym samym młody aktor wypełnia wolę swojego ojca. Paweł chciał widzieć tam swoich rodziców i pragnął dawać drugie życie samochodom, które kolekcjonował. 

Przed najstarszym synem zmarłego aktora jeszcze jedno zadanie. Jego mama Małgorzata bardzo tęskni za widokami z ich górskiego domu. I doskonale pamięta dzień, kiedy wiele lat temu mąż pokazał jej to miejsce, objął, pocałował i powiedział, że tutaj powstanie ich drugi dom. 

Dotrzymał słowa, ale dla aktorki pierwsza wizyta po śmierci ukochanego będzie tą najtrudniejszą. Czy jest na to gotowa? Antek wierzy, że znajdzie w sobie siły i w końcu tu przyjedzie. Wciąż jest przy niej, wspiera ją i dba o górską posiadłość. Tata z pewnością byłby z niego dumny. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »