Reklama

Reklama

Reklama

​Małgorzata Kożuchowska szczerze o późnym macierzyństwie. Jednego żałuje…

Małgorzata Kożuchowska (51 l.) urodziła dziecko w wieku 43 lat. Nigdy nie robiła tajemnicy z faktu, że miała problemy z zajściem w ciążę. Kilka lat temu wyznała w „Vivie”, że lekarze dawali jej do trzech procent szans. Synek aktorki ma już 8 lat, a sama Kożuchowska w najnowszym wywiadzie wyznała, czego żałuje.

Małgorzata Kożuchowska została mamą w wieku 43 lat. Jak ujawniła 7 lat temu w wywiadzie dla „Vivy”, myślała, że się nie uda. Wyznała, że lekarze dawali jej maksymalnie 3 proc. szans na macierzyństwo, a aktorka, ze względów światopoglądowych, od początku wykluczała procedurę in vitro. 

Jak ujawniła, zdecydowała się na jedyną dopuszczalną przez Kościół Katolicki metodę leczenia niepłodności, naprotechnologię, której skuteczność kwestionuje większość środowisk lekarskich. Na szczęście w przypadku Kożuchowskiej naprotechnologia dała upragniony rezultat. Jak wspominała aktorka w „Vivie”:

Reklama

"Po dwóch miesiącach leczenia byłam w ciąży. I dopiero wtedy pani doktor przyznała mojemu mężowi, że z badań wynikało, że miałam może dwa, trzy procent szans na posiadanie dziecka. Oczywiście miałam też ogromne szczęście". 

Kożuchowska o wadach późnego macierzyństwa

W 2014 roku na świecie pojawił się synek, który otrzymał imiona Jan Franciszek. Od tamtej pory minęło 8 lat. Chociaż Kożuchowska, jak zapewnia w rozmowie z Magdą Mołek w programie „W moim stylu”, docenia zalety późnego macierzyństwa, to jednak martwi się, że późno podjęta decyzja zamknęła jej drogę do dalszego powiększania rodziny:

"Chciałabym mieć drugie dziecko. Wiesz, to jest takie niespełnienie. Chciałabym, ale cieszę się, że jest Jasiu. Jestem przeszczęśliwa i jakby być może dlatego, że wiem, że to było takie trudne, to tak bardzo to też doceniam. Gdybym właśnie, nie wiem, mogła decydować wcześniej, czy tam wrócić wstecz, to bym się tym wcześniej zajęła". 

Inna rzecz, że aktorka, jak dała do zrozumienia w wywiadzie dla „Twojego Stylu”, długo nie mogła się zdecydować, czy w ogóle chce zostać mamą. Jak wyznała, niewiele brakowało, a jej życie potoczyłoby się inaczej:

"Ocknęłam się w ostatniej chwili i zawalczyłam o dziecko. Byłam o krok od tego, żeby przegapić szansę na macierzyństwo. Tuż po porodzie położono Jasia na mojej piersi. Spojrzeliśmy sobie w oczy i zrozumiałam, że stał się cud, jestem jego częścią". 

Zobacz też:

Małgorzata Kożuchowska przerwała milczenie w sprawie ciąży! A jednak!

Małgorzata Kożuchowska ściska "syna" na premierze. Z czułej pierworódki przeszła w "zołzę"

Czy Małgorzata Rozenek przez wysoką inflację zamknie biznes?

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Kożuchowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy