Niedawna wypowiedź Skolima o artystach, dla których szykowany jest projekt dopłat do emerytur, wywołała poruszenie na całą Polskę. Głos w sprawie zdążyło już zabrać paru kolegów z branży, którzy raczej nie zostawili na "królu latino" suchej nitki.
Majka Jeżowska wściekła się na Skolima. Nie wytrzymała
Teraz do tego grona dołączyła też Majka Jeżowska. Gwiazda nie gryzła się w język:
"Prawdopodobnie te słowa nie były przemyślane. Były w jakiejś tam chwili wypowiedziane i wiem, że absolutnie to wszystkich zabolało. To jest wrzucanie do jednego wora, kategoryzowanie. To tak jakby powiedzieć, że wszyscy disco-polowcy nie potrafią śpiewać" - oburzyła się w rozmowie z Plotkiem Majka.
Potem dodała, że pomoc nie będzie dotyczyć osób ze świecznika, którzy często śpią na pieniądzach. Chodzi o tzw. "niewidzialnych", którzy zajmują się prawdziwą sztuką, nie zarabiając przy tym wiele.
"Mówienie o artystach w taki sposób, uwłaczający, brzydki bardzo, wulgarny wręcz, zabolało. No bo ja się czuję artystką od wielu lat, tak jestem nazywana, (....) Ja nie proszę o nic. To w ogóle nie chodziło o nas, o tych, którzy są na scenie i na topie, tylko o tych niewidzialnych, niesłyszalnych ludzi" - wyjaśniła Jeżowska.
Następnie poradziła Skolimowi, by unikał "wypowiadania słów pod wpływem emocji"
"Tym bardziej, że i tak jesteśmy dosyć podzieleni. Trzeba szukać wspólnych mianowników, a nie dzielić ludzi" - zaapelowała piosenkarka.

Majka Jeżowska przejrzała Skolima na wylot. Odkryła karty
Po aferze, którą wywołały słowa Skolima, wielu zaczęło zarzucać "królowi latino", że sam ciągnie od ludzi ogromne pieniądze, bo przecież występuje głównie na dniach miast czy wsi, które organizują samorządy za nasze pieniądze.
Do tego Skolim sam chwali się, że nie ma umiaru i potrafi zagrać nawet po trzy koncerty dziennie. Dla Jeżowskiej jest to niepojęte. Szybko jedna przejrzała Skolima i wyjaśniła, w jaki sposób udaje mu się tak często występować.
"Ja występuję z zespołem, z muzykami. Gramy na żywo, nie z półplaybackiem. To się wiąże z tym, że musimy mieć swojego realizatora dźwięku, swojego oświetleniowca i to się robi bardzo duża ekipa. I każdy musi zarobić. Jeżeli ktoś przyjeżdża i ma na scenie jednego muzyka, czy dwóch, a słychać, że gra cały band, to wiadomo, że to jest półplayback. O ile wiem, to nie ma ekipy technicznej. Dlatego się wsiada do helikoptera i dwie osoby mogą przelecieć całą Polskę wszerz i wzdłuż i zagrać trzy, czy cztery, a nawet więcej" - podsumowała gorzko Majka Jeżowska.
Przeczytajcie również:
Marcin Miller został zapytany o karierę Skolima. "Nie osiągnął niczego, czego ja bym nie osiągnął"
Prezenterka "DDTVN" dosadnie podsumowała Skolima. Nie owijała w bawełnę








