Nowa "Lalka" budzi duże emocje. Zaczęło się na długo przed premierą
W połowie września na Netfliksie ukazał się serial "Lalka". O produkcji zrobiło się głośno jeszcze na długo przed premierą z uwagi chociażby na kontrowersyjne plakaty promujące.
Pierwsze opinie tylko potwierdziły, że mamy do czynienia z zupełnie nowym, bo współczesnym i odważnym odczytaniem klasycznej powieści.
"Opowiada to w taki sposób, który nie jest grzeczny, który jest współczesny, nasz, dzisiejszy. Oczywiście my jesteśmy w kostiumie, wszystko tam się zgadza, każdy detal historyczny, ale jednak to jest podkręcone (...). [Maślona - przyp. red.] nie boi się ludzkiej natury w żadnej postaci. Prawdziwej ludzkiej natury (...)" - opowiadała grająca w serii Magdalena Cielecka w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Swoją opinią na temat tytułu podzieliła się już Blanka Lipińska. Wygląda na to, że nie wszystko się jej podoba.
Lipińska nigdy nie czytała "Lalki". Nie spodziewała się tego, co zobaczy w serialu
Zapytana o ten konkretny projekt na VOD gwiazda najpierw podzieliła się refleksją na temat kanonu lektur szkolnych jako takich, które według niej nie przystają tematyką do dzisiejszego świata. Przyznała, że sama nigdy nie czytała książki, będącej bazą serialu, przez co nie spodziewała się tego, co zobaczyła.
"'Lalka' - nie mam pojęcia, o czym jest w książce. To, co widzę na ekranie - ciężary. Myślałam, że to będzie takie miłe, łatwe i przyjemne" - powiedziała Pomponikowi.
Do zapoznania się z produkcją zachęcił ją w gruncie rzeczy gatunek.
"Kocham seriale, filmy kostiumowe. To jest totalnie moje ulubione kino (...), więc włączyłam, jak tylko wyszło i sobie pomyślałam: 'Kurde, ale to ryje beret'. Ale potem już się trochę rozkręca (...)" - mówiła.
Lipińska bez ogródek o nowej "Lalce". Ma konkretne zastrzeżenia, to widać na pierwszy rzut oka
Rozmach, z jakim została zrealizowana "Lalka", od razu sygnalizuje, jak duże środki na nią przeznaczono.
"Na pewno bardzo drogi był to serial. Musiał być, dlatego że seriale kostiumowe zawsze są megadrogie, bo bardzo dużo pieniędzy kosztują scenografia i kostiumy. A te są bardzo spoko" - oceniła w wypowiedzi dla Pomponika.
Pisarka zwróciła uwagę, że wybór lokalizacji w przypadku tego typu przedsięwzięć jest dużo trudniejszy niż w przypadku tych współczesnych.
"Wszystkie lokacje (...) masz z epoki (...). Jak kręcimy film współczesny, to sobie wybierasz spośród 20, 30, 50 lokacji, a oni jednak mają to ograniczone. To bardzo dużo pieniędzy kosztuje i tu trzeba im oddać, że naprawdę czuć te pieniądze" - stwierdziła.
Lipińskiej od razu rzuciły się jednak w oczy pewne niedociągnięcia.
"Drugi plan na green screenie im [szwankuje - przyp. aut.], ale generalnie serial jest bardzo dobrze zrobiony, bardzo ładnie" - podsumowała.
Na razie jednak, jeszcze przed obejrzeniem wszystkich epizodów, Lipińska nie chciała wystawiać ostatecznej noty.

Zobacz też:
Lipińska wkroczyła w aferę z Jabłczyńską. Zwróciła uwagę na jedną rzecz. "Dość dziwne"








