Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Lesz: "Tata załatwia mi wszystko"

Dlaczego na Polskę zsyłane są takie pozbawione talentu potwory marketingowe...?!

Natalia Lesz (27 l.), była dziewczyna Mariusza Maksa Kolonko [sic!], to kolejna po Toli Szlagowskiej gwiazdka, za której sukcesem stoją rodzice - tata, założyciel Softbanku i prezes funduszu inwestycyjnego G.N.A.. Posiadaczka najgorszych nóg w show biznesie jest tak nieświadoma tego co mówi, że w każdym kolejnym zdaniu podważa ulepione wcześniej z słów ciasto. Wychodzi zakalec.

Reklama

W wywiadzie dla "Gali", próbuje podbudować ideologicznie swój wizerunek, opowiadając o autodestrukcyjnym dzieciństwie, huśtawkach nastoju, lękach, ćpaniu, niezrozumieniu oraz wizytach u psychologów... Żongluje wyświechtanymi frazesami, stara się wykreować na osobę "z problemami".

Nie ma wątpliwości, to kolejny pozbawiony osobowości potwór marketingowy!

"Przez lata byłam wzorową uczennicą, przewodniczącą klasy, świetną baletnicą. Ale gdy miałam 15 lat, pewne sprawy się skomplikowały, nawarstwiły. Zaczęłam lekko wariować i po prostu poczułam, że muszę coś zrobić ze swoim życiem, dokonać zmian. Buntowałam się, bo brakowało mi autorytetów, uwagi, ciepła. Miałam problemy z samą sobą, nie potrafiłam dogadać się z rodzicami" - wyznaje dwutygodnikowi "Gala".

W wieku 15 lat, podobnie jak Iza Miko, samotnie wyjechała do Ameryki: "Nie wiedziałam, czy to ja zwariowałam, czy oni. Miałam poczucie, że muszę jak najszybciej odciąć pępowinę. Zamknęłam się w sobie, buntowałam przeciwko nakazom, straciłam apetyt".

"Moje doświadczenia z psychologami wspominam jako makabryczne. Psycholodzy bardziej mi chyba zaszkodzili, niż pomogli (...). Pamiętam lekarkę, która kompletnie nie rozumiała powagi sytuacji. Jej zdaniem wystarczył delikwentowi założyć kaftan bezpieczeństwa, podać odpowiednie środki farmaceutyczne, żeby wszystko wróciło do normy".

Czy Lesz była krępowana kaftanem bezpieczeństwa i szpikowana lekami?

"Trwało to prawie trzy lata" - kończy.

Zapytana o wpływy ojca i "ustawienie" przez niego jej kariery muzycznej odpowiada: "Nie mogę ciągle dokładać samej sobie za to, że mój ojciec był kiedyś szefem dużej firmy. To, że tata załatwia mi wszystko słyszę od dziecka".

Zobacz koszmarną rozmowę z Natalią Lesz

Dowiedz się więcej na temat: Natalia Lesz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje