Na dobre nie opadł jeszcze kurz po premierze serialowej "Lalki", a serwis Netflix już ogłosił, że zabiera się za swoją adaptację kolejnego klasyka polskiej literatury. Tym razem padło na powieść "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. Temat ten wywołał wielkie poruszenie, bowiem nadal w pamięci widzów jest kultowa ekranizacja tej książki w reżyserii Jerzego Antczaka, w której główne role zgrali Jadwiga Barańska i Jerzy Bińczycki. Film w 1977 roku zdobył nawet nominację do Oscara.
Wielu fanów z tego filmu pamięta także Karola Strasburgera w roli Józefa Toliboskiego. Prowadzący "Familiadę" w rozmowie z Plejadą nie kryje swojego sceptycyzmu wobec pomysłu Netfliksa.
"Film "Noce i dnie" cały czas funkcjonuje w przestrzeni publicznej - jest regularnie powtarzany, żyje wśród widzów. Niedawno obchodzono 50-lecie jego powstania, wciąż odbywają się wydarzenia z nim związane, na które jestem zapraszany. Mam na myśli choćby taniec na rynku w Kaliszu, gdzie wspólnie tańczyliśmy słynnego "walca Barbary" skomponowanego przez Waldemara Kazaneckiego. Ten walc i nenufary stały się najsławniejszą sceną polskiego kina. To wybitne dzieło, które startowało do Oscara i do dziś pozostaje bardzo obecne w świadomości widzów, dlatego robienie czegoś podobnego w momencie, gdy ten film wciąż tak silnie funkcjonuje, moim zdaniem mija się z celem" - wyznał aktor.
Karol Strasburger gorzko o "Nocach i dniach" Netfliksa. Nie potrafi zrozumieć
Karol Strasburger nie potrafi zrozumieć pobudek, którymi kierują się współcześni twórcy.
"W zestawieniu z dzisiejszymi produkcjami, które powstają szybko, i jak najniższym kosztem, wszystko to wydaje mi się trochę niezrozumiałe. Choć oczywiście nie można nikomu odmówić prawa do podjęcia takiego działania. Żyjemy przecież w wolnym kraju, przynajmniej do pewnego stopnia" - dodaje 79-latek.
Jego zdaniem przed Netflixem stoi teraz spore wyzwanie.
"Jeśli ktoś chce dziś opowiedzieć historię o samotności, kobiecie uwikłanej w miłość i podobnych tematach, to może lepiej byłoby napisać własny scenariusz, zamiast sięgać po Marię Dąbrowską i "Noce i dnie", a jednocześnie próbować opowiedzieć tę historię na nowo po swojemu. Trochę mnie to dziwi, że robi się coś w oparciu o literaturę, a chce się zrobić jakieś swoje spojrzenie. Trudno będzie stworzyć coś porównywalnego jakościowo" - podsumował gwiazdor kina.
Zobacz też:
Strasburger potwierdził ponure doniesienia. Mało kiedy jest tak przejęty
32 lata w "Familiadzie" i takie słowa Strasburgera. Sam zwrócił się do widzów








