Reklama

Reklama

Reklama

Księżna Diana miała smutne dzieciństwo! "Mama ciągle płakała"

31 sierpnia mija 20. rocznica śmierci księżnej Diany (+36 l.). Media wielokrotnie pisały o jej życiu u boku księcia Karola. Niewielu jednak wie, że już w dzieciństwie Diana przeżyła rodzinny dramat.

Urodziła się w 1961 roku w Park House Sandringham w Wielkiej Brytanii. Spencerowie należą do jednego z najstarszych i najbardziej poważanych tam rodów. Od wielu pokoleń spowinowaceni są z rodziną królewską - młodszy brat Diany, Karol, jest chrześniakiem królowej Elżbiety II.

Dzieciństwo przyszłej księżnej było jednak dalekie od ideału. Na dziewięciu kasetach magnetofonowych, na których księżna Diana nagrała swoje wspomnienia, wiele miejsca poświęca rodzinie.

- Rodzice, bardziej niż nami, byli zajęci kłóceniem się ze sobą. Mama ciągle płakała. Tata nigdy nie chciał nam wyjaśnić, dlaczego. My nie mieliśmy odwagi zapytać. Tak naprawdę wychowywały nas niańki, które ciągle się zmieniały - zwierzała się.

Reklama

Ostatecznie małżeństwo Spencerów zakończyło się rozwodem. - Mama, która miała prawo być z nami tylko w weekendy, płakała w każdy sobotni wieczór. Zawsze pytaliśmy: "Co się stało, mamusiu?", a ona odpowiadała: "Nie chcę was zostawiać, nie chcę jutro wyjeżdżać". Dla dziewięciolatki to było po prostu przerażające - kontynuowała wspomnienia Diana.

Jako 14-latka przyszła księżna była przekonana, że jest "beznadziejna" i "do niczego się nie nadaje". Miała duże problemy z nauką. Triumfowała za to w sporcie: pływaniu, nurkowaniu, siatkówce. Księcia Karola poznała, gdy miała 16 lat. Początkowo to jej starsza siostra Sara zabiegała o jego względy, ale on wybrał Dianę.

- Pamiętam, jak mój przyszły mąż pierwszy raz przyjechał do nas do Althorp. Pamiętam moje pierwsze wrażenie: "Boże, jaki to smutny facet". Byłam wtedy tłustawą, nieatrakcyjną dziewczyną bez makijażu, ale dużo się śmiałam i żartowałam. Jemu się to spodobało - wyznała dziennikarzowi Andrew Mortonowi, który nagrywał jej wspomnienia.

Książę Karol oświadczył się Dianie, ale głównie dlatego, że rodzina kazała mu się ustatkować. Gdy 6 lutego 1981 r. poprosił ją o rękę podczas randki w Windsorze, nie przyniósł nawet pierścionka (zapewnił, że dostanie go później). Diana po zaręczynach wyjechała z matką na trzy tygodnie do Australii. Książę ani razu do niej nie zadzwonił. Już wtedy przeczuwała, że to nie ona jest najważniejszą kobietą jego życia. Nie miała jednak pojęcia, jak trudne lata czekają ją u boku męża.

Więcej informacji o księżnej Dianie w nowym magazynie "Dworskie Życie"!

Życie na Gorąco - Dworskie Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy