Reklama

Reklama

Reklama

​Księżna Charlene olśniewa na meczu rugby. Już wyzdrowiała?

Księżna Charlene (44 l.) po rocznej chorobie pokazała się publicznie dwa razy pod rząd. Jak zauważyły media, wygląda znaczne lepiej i częściej się uśmiecha. Wszystko wskazuje na to, że czteromiesięczne leczenie, któremu poddała się w specjalistycznej klinice, przyniosło rezultaty.

Księżna Charlene przez minione dwa lata unikała publicznych wystąpień. Sytuacja zmieniła się na przełomie kwietnia i maja, gdy żona księcia Alberta pojawiła się zarówno na wyścigu Monaco E-Prix, jak i na meczu rugby rozgrywanym przez małych podopiecznych fundacji, której patronuje. 

Kłopoty księżnej Charlene zaczęły się w marcu 2021 roku, gdy wyjechała do RPA na zaproszenie fundacji chroniącej nosorożce. Oczywiście, nie brakuje opinii, że jej prawdziwe problemy mają swoje źródło w 2011 roku, gdy zapłakana ślubowała miłość księciu Albertowi, mężczyźnie, który ją wielokrotnie okłamał i oszukał. 

Reklama

O dwojgu nieślubnych dzieciach narzeczonego Charlene wiedziała wcześniej. O trzecim, które przyszło na świat, gdy ona i Albert byli już oficjalnie parą, dowiedziała się krótko przed swoją wyprawą do Afryki. To wywołało spekulacje, jakoby wyjazd księżnej miał mniej wspólnego z nosorożcami, a więcej z ucieczką. 

W RPA zachorowała na ARVI, groźną infekcję uszu, gardła i nosa.  Nie zabrakło spekulacji, że to „choroba dyplomatyczna”, mająca na celu ominięcie hucznych obchodów 10. rocznicy ślubu z Albertem. Raczej trudno się dziwić, że księżna skorzystała z okazji, by nie świętować daty, która, jak wszystko wskazuje, nie należy do najszczęśliwszych w jej życiu.

Księżna Charlene wraca do służbowych obowiązków

Do Monaku wróciła po blisko 10 miesiącach nieobecności, wychudzona i wymizerowana i od razu ponownie wyjechała. Jak zapewniał książę Albert w wywiadzie dla tygodnika „People”, zdecydowała się na leczenie z specjalistycznej klinice poza granicami Monako:

Po trwającym 4 miesiące leczeniu księżna Charlene wróciła do Monako na Wielkanoc i zgodziła się pozować do świątecznych fotografii. Nie wyglądało to raczej na obraz szczęśliwej i kochającej się rodziny, co bardzo pasuje do plotek, jakoby księżna Charlene po przyjeździe z zagranicznej kliniki, nie zamieszkała w swoich apartamentach w pałacu, lecz daleko od męża, przynajmniej na tyle, na ile się da w tak małym państwie.

Nie wiadomo, jak dogadała się z mężem i co książę Albert obiecał jej w zamian za zachowanie pozorów, ale od Wielkanocy księżna sprawia wrażenie, jakby zależało jej na powrocie do służbowych obowiązków. W ubiegłym tygodniu pojawiła się na wyścigu Monaco E-Prix, a 6 dni później kibicowała małym podopiecznym jednej z jej fundacji, rozgrywającym mecz rugby. W rozgrywkach, wznowionych po dwuletniej przerwie wymuszonej pandemią, wzięło udział 100 dzieci w wieku poniżej 12 lat. 

Księżna wyglądała dużo lepiej niż na wielkanocnych zdjęciach. Na tę okazję wybrała granatową sukienkę koktajlową w stylu lat 50. od szwajcarskiej projektantki Akris. Media od razu porównały ją do Grace Kelly. 

Zobacz też:

Ochudzona Danka Martyniuk zadała szyku na gali. Przyćmiła nawet Kwaśniewską

Agnieszka Sienkiewicz już tak nie wygląda. Co za zmiana!

POMAGAMY UKRAINIE

***

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Księżna Charlene | książę Albert | Monako | rugby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »