Wokół tylu znanych ludzi się rozwodzi. Dlaczego nie dają rady wytrwać w małżeństwie tak jak pan?
Krzysztof Ziemiec: To wynika z wielu rzeczy. Po pierwsze, ludzie nastawieni są na łatwiznę. Tak jak wyrzuca się zużyte ubrania albo sprzęt, tak samo traktują siebie nawzajem. Po drugie, nie wyznają wartości. Ślubowali sobie kiedyś, a teraz to dla nich puste słowa. My z żoną przysięgę składaliśmy świadomie i staramy się pielęgnować uczucia.
Bycie razem to blaski i cienie...
K.Z.: - To oczywiste, ale im człowiek dłużej jest z tą drugą osobą, tym życie jest fajniejsze. Pamiętam, że kiedyś sprzeczaliśmy się z Danusią z byle powodu. Dziś wiem, że to było głupie i małostkowe. Teraz oboje jesteśmy bardziej dojrzali i od razu rozwiązujemy problemy. Jestem bardzo zadowolony z mego małżeństwa i mam nadzieję, że będzie tak do końca naszych "jesiennych dni".
W tym roku mija 20 lat, odkąd związał się pan z Danutą. Jak będziecie to świętować?
K.Z.: - Znamy się rzeczywiście 20 lat, ale w przyszłym roku będziemy obchodzić 15-lecie ślubu. Chcemy się wybrać na tygodniową wycieczkę. Tylko we dwoje. Na dziesiątą rocznicę planowaliśmy romantyczny weekend w Rzymie. Nie udało się, bo przechodziłem rehabilitację po wypadku. Może teraz nic nam nie przeszkodzi?
Pracuje pan w telewizji, w radio, pisze książki, udziela się charytatywnie. Jak pan godzi te wszystkie obowiązki?
K.Z.: - Przyznam, że nie jest to łatwe, bo doba ma tylko 24 godziny. Ale nie narzekam i staram się swoje pięć minut wykorzystać. Zawód dziennikarza jest trudny, a czasy niepewne. Charytatywnie udzielam się zaś z potrzeby serca. Niektórzy otrzymują propozycje występu w reklamie, a do mnie lgną ci, którzy mają problemy. Wspieram więc osoby, które tego potrzebują.
Ma pan jeszcze czas dla rodziny? Jakieś domowe obowiązki?
K.Z.: - Oczywiście! Jak trzeba robię zakupy, sprzątam, wynoszę śmieci, przywożę dzieci ze szkoły. Często wracam do domu po 21. Zmęczony, głodny, a tam jeszcze pies czeka, by z nim wyjść, a dzieci pytają, czy im pomogę w lekcjach. Staram się niczego nie zaniedbywać. Moja żona też jest bardzo dobrze zorganizowana. Zajmuje się domem i dziećmi bez żadnej pomocy.
Zobacz również:










