Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Krzysztof Skiba: Oto jaki jest prywatnie

Porozmawiajmy o ojcostwie. Był pan wymagającym tatą?

Reklama

- Przyznam szczerze, że nie za bardzo brałem udział w wychowaniu synów. Bo tak jak powiedziałem - ciągle były koncerty, wyjazdy, żyłem tylko pracą. Jednak gdy byłem już w domu, nigdy nie trzymałem swoich dzieci twardą ręką. Zawsze starałem się z nimi rozmawiać. Uważałem, że rozmowa przyniesie więcej korzyści niż krzyk. Poza tym ja tak naprawdę nigdy nie krzyczę, jeśli już, to dobitnie coś tłumaczę. Przekazywałem więc synom prawdy życiowe, ale bez jakiegoś tam głoszenia kazań. Co najwyżej zwracałem im na coś uwagę, nieraz sprowadzałem ich na ziemię. Oczywiście zdarzały się między nami spięcia, jak to w każdej rodzinie. Tego się chyba nie da uniknąć. Ale ogólnie jesteśmy zgraną paczką. Zawsze byliśmy.

Obaj synowie są już dorośli. Czym się dzisiaj zajmują?

- Starszy ma 32 lata, założył już własną rodzinę. Ma córeczkę. Mogę się pochwalić, bo niedawno zrobił doktorat. Oboje z żoną jesteśmy z niego dumni. A młodszy ma dopiero 22 lata, jest studentem i ma swój zespół punkowy. No i jest trochę zbuntowanym facetem.

Tęskni pan czasem za swoją młodością?

- Co najwyżej za figurą, bo byłem o jakieś 30 kilogramów szczuplejszy. A tak to nie tęsknię. Wychowałem się w PRL-u, a to były naprawdę straszne czasy. Rzeczywistość była wtedy szara i ponura. A ja bardzo zbuntowany!

O czym pan marzy?

Przede wszystkim cieszę się z tego, co mam. Nie zazdroszczę niczego innym. Pieniądze i samochody nie stanowią dla mnie jakiejś wartości. Jeśli już o czymś marzę, to o tym, aby moje życie wyglądało tak, jak do tej pory. Żebym nadal mógł występować, żeby publiczność chciała mnie słuchać.

Ale od kilku miesięcy pan nie występuje, nie spotyka się z publicznością - przez koronawirusa rzecz jasna. Jak spędza pan ten czas?

Wbrew pozorom intensywnie. Każdego dnia godzinami siedzę przed komputerem. Kończę pisać dwie książki, których wcześniej nie miałem czasu dokończyć, bo było wiele innych spraw. Poza tym pracuję nad trzecią, ale dopiero zacząłem. To przewodnik o Gdańsku, gdzie mieszkam od urodzenia. Piszę też felietony na Facebooku i odnowiłem swój kanał na YouTubie, gdzie wrzucam filmiki. Mam co robić, na nudę nie narzekam. Swoją drogą to jest dobry czas, żeby przewartościować swoje życie, dokonać jakiejś autorefleksji, zastanowić się nad tym, co jest dla nas ważne. A ważniejsza jest rodzina i bliscy niż pogoń za karierą i sakiewką pełną pieniędzy. To wiem dziś na pewno.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Skiba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »