Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Krzysztof Krawczyk: Ewa Krawczyk opisała śmierć męża! Coś strasznego

Ewa Krawczyk (61 l.)  wciąż pogrążona jest w wielkim smutku po śmierci Krzysztofa Krawczyka (†74 l.). Wdowa udzieliła szczerego do bólu wywiadu w programie "Alarm", gdzie wyjawiła, jakie były ostatnie słowa męża oraz opisała dzień jego śmierci.

Nie milkną echa po śmierci Krzysztofa Krawczyka. Zainteresowanie mediów i ludzi budzą losy syna piosenkarza, który ma problemy zdrowotne i szuka mieszkania. Oczy wszystkich skierowane są także na wdowę po muzyku, która jest w nie najlepszym stanie. 

Mimo wszystko Ewa zdecydowała się na udział w programie TVP "Alarm", gdzie opowiedziała m.in. o tym, że wciąż nie może uwierzyć w śmierć męża. 

Kobieta wróciła także wspomnieniami do powrotu Krawczyka ze szpitala. Początkowo nic nie zapowiadało dramatu. W sobotę wielkanocną Krzysztof był w dobrej formie i jak potwierdza jego żona, oboje mieli nadzieję, że będzie wszystko dobrze. Kryzys nastał w Poniedziałek Wielkanocny. 

Reklama

Widząc pogarszający się stan muzyka, spanikowana Ewa chwyciła za telefon i zadzwoniła do zaprzyjaźnionej lekarki, która mówiła jej, co ma robić.

Najbardziej emocjonalnym i wzruszającym momentem podczas wywiadu był moment, gdy ukochana Krawczyka położyła się obok umierającego już męża. Słysząc ostatnie słowa muzyka do żony, trudno jest nie uronić łzy. 

Wdowa poprosiła także ludzi, by przestali komentować i oceniać jej postawę. Podobno Ewa boryka się z przykrymi komentarzami, które ją bolą i nie pozwalają przeżywać w spokoju żałoby.

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »