Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krystyna Janda pogrążona w smutku!

Krystyna Janda (64 l.) zawsze mogła na nią liczyć. Była przy niej w najtrudniejszych momentach życia. Dziś aktorka opłakuje jej stratę.

"Była z nami od początku, od pierwszego dnia pomysłu na teatr. Zanim była Polonia, zanim było cokolwiek, Małgosia była ze mną i z moim mężem u początków wszelkich rozmów i planów. Była architektem, wspaniałym, doświadczonym, odważnym, konsekwentnym. Bez Niej wszystko było trudne, z Nią stawało się przyjemnością" – napisała na swojej internetowej stronie Krystyna.

Reklama

W tak wzruszający sposób pożegnała bliską jej osobę i dobrego ducha założonej przez nią fundacji – Małgorzatę Markiewicz. 

"Była moją wielką przyjaciółką, moją ostoją rozsądku, przystanią spokoju, racjonalności i wielkim wsparciem, także we wszystkich momentach moich trudności osobistych" – wyznała gwiazda. 

Zawsze bowiem mogła liczyć na Małgorzatę. Wystarczył jeden telefon, a przyjaciółka odkładała swoje sprawy na bok, by jej pomóc. 

To ona była przy aktorce, kiedy zmarł jej mąż Edward Kłosiński. Nawet ostatnio, gdy Janda borykała się z coraz większymi problemami finansowymi, związanymi ze zmniejszeniem wysokości dotacji Ministerstwa Kultury, znajdowała sposoby, by nie popadać w marazm. 

"Miały wiele wspólnych planów, myślały o kolejnej fundacji, ale ten projekt na razie nie ujrzy światła dziennego. Janda musi oswoić się z tą bolesną stratą, żyć dalej i działać" – mówi "Na Żywo" pracownik fundacji.

"Choć wie, że bez Małgosi będzie jej dużo trudniej. Już nic nie będzie takie, jak dawniej" – dodaje.

Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Janda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje