Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Królikowski: Wszystko zawdzięczam rodzinie

Antek Królikowski - jako syn Małgorzaty Ostrowskiej i Pawła Królikowskiego - jest "genetycznie obciążony" aktorstwem. Ma dopiero 21 lat, a lista ról, które zagrał, jest imponująco długa...

Można powiedzieć, że jesteś już doświadczonym aktorem...

Reklama

Antek Królikowski: - Patrząc na moich kolegów profesjonalistów, nie nadużywałbym, jeżeli chodzi o mnie, określenia aktor. Po prostu występuję w filmach i w serialach.

Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z filmem.

A.K.: - Pojawiłem się w produkcji "Dwadzieścia lat później". Tam, we wspomnieniach bohatera granego przez mojego stryjka, Rafała Królikowskiego, uosabiałem jego dziecięce wcielenie. Miałem wówczas około czterech lat.

Potem przyszły kolejne role. Liczyłeś może, ile ich było?

A.K.: - Przyznam, że nie. Pierwsza duża rola to Bartek w serialu "Pogoda na piątek" Ryszarda Bugajskiego. Grałem syna Kasi Figury i Lecha Mackiewicza.

Doświadczasz popularności?

A.K.: - Prawdę mówiąc, rzadziej niż częściej. Nie mam z tym najmniejszego problemu.

A z pieniędzmi? Masz ich pewnie więcej niż wielu innych młodych ludzi, a pokusy czyhają...

A.K.: - Nie wiem, ile pieniędzy mają moi rówieśnicy! (śmiech) Zresztą - póki co - moim największym nałogiem jest właśnie film. I głównie w to inwestuję.

Czy pochodzenie ze znanego aktorskiego klanu ułatwiło Ci start w tej branży?

A.K.: - Wszystko, co do tej pory zrobiłem, zawdzięczam rodzinie.

Rodzice załatwili Ci pracę?

A.K.: - Nie, ale gdyby nie oni, nigdy nie wygrałbym żadnego castingu, bo dzięki nim potrafię to zrobić. No i pewnie tak zwane predyspozycje genetyczne też nie pozostały tu bez znaczenia, choć od zawsze wiedziałem, że w przyszłości chcę iść swoją własną drogą.

A czy ta, jak ją nazwałeś, własna droga, to jest reżyseria?

A.K.: - Zdecydowanie. Dlatego studiuję ten kierunek w Warszawskiej Szkole Filmowej. Piszę też scenariusze... Nieraz już pracowałem z rodzicami na planie. Występowali w paru filmach, które zrobiłem, i muszę przyznać, że za każdym razem byłem z nich bardzo zadowolony.

Masz już na swoim koncie kilka autorskich obrazów, a także... parę prestiżowych nagród. Jesteś z nich dumny?

A.K.: - Tak, chociaż nagrody nie są najważniejsze. Mój ostatni film nazywa się "Noc życia" i można go zobaczyć za darmo w internecie. To się naprawdę liczy!

Rozmawiała: J. Majewska-Machaj

(nr 1)

Imperium TV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »