Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Koncert z piosenkami Andrzeja Kurylewicza nie odbędzie się

Gabi Kurylewicz, córka Wandy Warskiej i Andrzeja Kurylewicza, zarzuciła dyrekcji Filharmonii Łódzkiej, że próbowała zorganizować nielegalny koncert z muzyką jej ojca Andrzeja Kurylewicza. Instytucja postanowiła wycofać się z pomysłu.

Kobieta jest właścicielką praw do całej twórczości Andrzeja Kurylewicza - zmarłego w 2007 roku wybitnego kompozytora i pioniera jazzu w Polsce.

Reklama

Jakiś czas temu ograniczyła pośrednictwo Zaiksu i sama rozlicza wszystkich muzyków, którzy chcą lub wykonują utwory jej ojca.

Opłacenia "licencji" domagała się m.in. od Leszka Możdżera, który na swoich koncertach grał motyw z filmu "Polskie drogi". Muzyk musiał wyrzucić utwór ze swojego repertuaru po tym, jak Gabi "zaśpiewała" mu kwotę nie do przyjęcia - tysiąc złotych plus VAT za jednorazowe publiczne wykonanie piosenki.

Możdżer tłumaczył, że suma ta jest mocno zawyżona i "jeżeli Gabriela nadal będzie prowadzić taką politykę, to muzyka Andrzeja Kurylewicza zniknie, gdyż nikogo nie będzie stać na jej wykonywanie".

Sama zainteresowana broniła się, że "jest to stawka proporcjonalna za hit, za wykonanie którego organizator i wykonawca zarabiają niewspółmiernie więcej".

"Taką stawkę wydawnictwa na świecie przyjmują za wykorzystanie utworu bardzo znanego, współczesnego i cennego. Licencje za wykonywanie utworów innych kompozytorów współczesnych (super utworów, hitów) też bywają drogie. Dlaczego licencja za wykonanie utworu Kurylewicza pt Polskie drogi ma być tania? Ten utwór stał się hitem i na nim właśnie wydawca i właściciel ma prawo zarobić. Tak dzieje się na świecie" - pisała na Facebooku.

Kobieta zaczęła domagać się również pieniędzy od Filharmonii Łódzkiej, która 3 kwietnia planowała zorganizować koncert "Tribute to Kurylewicz". Utwory wykonywać miał Dominik Wania. Na Facebooku doszło do ostrej wymiany zdań z dyrektorem instytucji Tomaszem Bębnem. Mężczyzna zapewniał, że ureguluje licencje. Rozmowy, niestety, zakończyły się fiaskiem, o czym Gabi Kurylewicz z satysfakcją poinformowała na Facebooku:

"Dyrekcja FŁ nie zapłaci, a koncert został zdjęty z afisza. Przy okazji zdjęte zostały również nielegalne reklamy" - napisała.

Co ciekawe, kilka dni później ogłosiła, że piosenki swojego ojca zagra sama... podczas koncertu w Filharmonii Szczecińskiej. Co więcej, widzowie usłyszeć będą mogli także... jej wiersze. "Przyjedźcie" - napisała.

Zdradziła także, że jej mama Wanda Warska, która przeszła udar, i na rehabilitację której Gabi zbierała pieniądze, dochodzi do zdrowia.

"Mama WW ma się znacznie lepiej. Pomału może będzie chodzić. A może będzie i śpiewać. Tymczasem jest bardzo kochana i w jedną trąbimy trąbę. Głośno i cicho i czysto" - pisze Gabi.

Trzymamy kciuki!

Zobaczcie, jak wyglądało spotkanie z Gabi Kurylewicz w Piwnicy Artystycznej:

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »