Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kinga Rusin wydała oświadczenie! "Naraziłam się wielu osobom w Los Angeles"

Małgorzata Rozenek-Majdan opublikowała relację ze swojej podróży do Nowego Jorku. Nie zabrakło nawiązań do postu Kingi. Małgorzata wręcz skopiowała jego treść, wymieniając nazwy zagranicznych gwiazd obecnych na pokładzie samolotu. Przytaczamy relację w całości...

Reklama

"Podczas wczorajszej podróży w prywatnej strefie samolotu rozmawiałam ze stewardesą o butach (ja na zdjęciu po przytyciu chyba z 30 kg!), a pilot uczył mnie imprezowej instrukcji bezpieczeństwa o nazwie makarena. Wiem, brzmi to surrealistycznie. Ale od początku..." - czytamy na Instagramie Rozenek-Majdan.

"Tylko ok. 20 osób, na małej podniebnej przestrzeni, z najlepszą muzyką, filmami, z zakazem robienia zdjęć (powyższe to wyjątek po imprezowy). Strefa Business zamknięta i pilnie strzeżona, wejście osobnymi drzwiami, żeby nie dało się nikogo sfotografować.

Miejsce, w którym wszyscy mogą się wyluzować i zaszaleć! Każdy dostaje na wejściu kapcie (weszłam w tę opcje) i bawi się bez skrępowania do białego rana. Zaczęło się od rozmowy ze stewardesą o moich trampkach (namawiała mnie na kapcie, których ona sama nie miała ich na nogach). Szczerze, nie poznała mnie, bo nie jestem szczupła jak przecinek!

Gadałyśmy zaśmiewając się do momentu, kiedy powiedziałam jak się nazywam. Rozmowa ze stewardesą była przepustką do miłej konwersacji ze stewardem. A później już było totalne szaleństwo! Steward uczył mnie układu tanecznego (bezskutecznie, bo skomplikowany, ale za to było śmiesznie), jedna z pań siedzących obok, patrząc na mój strój we flagę amerykańską, stwierdziła ze śmiechem, że ją przyćmiła (miała na sobie ciemnogranatowym welurowy dres), z pewnym panem tańczyłam przez chwilę za rękę (taka była konwencja, a ja siedziałam obok).

Otoczony wianuszkiem stewardes Pysiula posyłał mi uśmiechy, ale chyba dlatego, że jego też rozśmieszył mój taniec z pewnym panem. Klan obcokrajowców bawił się we własnym gronie. Pierwszy i drugi pilot wzięli udział w podniebnym start session gospodarzy LOT-u. Popis w przejściu dał młody tata, a przy wejściu wykładziną zawładnęli jego synowie.

Blondwłosa stewardesa zaproponowała mi przekąski. Kiedy z ciekawością zajrzałam do wózka, który pchała (do jedzenia było do wyboru: carpaccio, sałatki, lub łosoś). W towarzystwie brunetki był pewien brunet, z nim rozmawiałam najdłużej. Zapomniałam o paru osobach, ale ich nie pamiętam. Ot taki zwykły lot. Do domu doleciałam o 7.00 rano. Nic mi się nie przyśniło".

Myślicie, że Rusin odpowie?

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kinga Rusin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama