Bożena Dykiel zaczęła grać jeszcze na początku lat 70. W ciągu trwającej pięć dekad kariery tylko na samym dużym i małym ekranie pojawiła się blisko 80 razy.
W ostatnim czasie aktorka miała poważne problemy ze zdrowiem. Z tego powodu jej bohaterkę w "Na Wspólnej" wysłano za granicę. Niestety teraz już wiadomo, że nie wróci.
Bożena Dykiel pracowała przez ponad 50 lat wręcz do utraty tchu. "Zawsze taka byłam"
Jeszcze na kilka miesięcy przed śmiercią, w kwietniu 2025 roku, gwiazda udzieliła wywiadu, w którym pokazała się jako osoba zaangażowana, wymagająca wobec siebie i innych oraz - co najważniejsze - niezwykle pracowita.
Dykiel zawsze wszystko robiła na 100 proc., a reżyserzy to doceniali.
"Ja pracuję tak, że po dniu zdjęciowym jestem (...) [wyczerpana - przyp. aut.]. Niemal do utraty tchu. Zawsze taka byłam. Zawsze też miałam na siebie pomysł. Mówili mi czasem: 'Teraz spróbuj inaczej'. Taki był na przykład Andrzej Wajda. Mówił: 'Bożenka, ja z tobą bardzo lubię pracować, bo ja często sam nie wiem, co ja mam wybrać'. A ja wtedy mówię: 'To ja ci wybiorę!'. I wychodziło tak, że nie ma się czego wstydzić, a raczej jest się czym pochwalić (...)" - mówiła Plejadzie.
Choć wraz z upływem lat jej zawodowa rzeczywistość nieco się zmieniła, sama Dykiel nie zmieniła swojego podejścia. Nigdy nie dawała nikomu taryfy ulgowej.
"Często wracam z pracy bardzo zmęczona i wtedy pytają się mnie: 'A co ty dzisiaj robiłaś?'. Odpowiadam, że pracowałam z takimi reżyserami, którzy lubią robić po 15 dubli i mają na to czas. Ja wychodzę z założenia, że jak ktoś źle gra, to trzeba mu po prostu podziękować i koniec kropka, a nie ciągnąć coś w nieskończoność. Jest bardzo dużo bylejakości i niechlujstwa obecnie w graniu i często macha się na to ręką i wypuszcza się takie rzeczy. To nie jest dobre, ale nie chcę się nad tym dłużej skupiać i tracić nerwy" - dodała.
Kilka miesięcy przed śmiercią Dykiel szczerze wyznała. "Nie chcę umrzeć na scenie"
Bożena Dykiel przyznała, że wraz z mężem często wyjeżdżają z uwagi na jej potrzebę odpoczynku. Nie da się dawać z siebie wszystkiego przez 50 lat bycia w zawodzie bez żadnych konsekwencji. Mimo to aktorka nigdy nie odpuszczała i żartowała, że jest nie do zagięcia.
Mimo swojej pracowitości kobieta przywiązywała dużą wagę do odpoczynku.
"Skoro pracuję już tak długo u siebie w serialu, to powiedziałam, że po prostu nie chcę, żeby stało się ze mną to, co z moim kolegą (...). Nie chcę podzielić losu Tadeusza Łomnickiego i umrzeć na scenie. Chcę umrzeć w swoim łóżku, a jednocześnie mieć poczucie dobrze wykonanej pracy, bo to zawsze mi przyświeca" - mówiła.
Przełomem dla jej podejścia do życia i pracy był 2017 rok, kiedy zemdlała na planie "Na Wspólnej". Po tym zajściu postanowiła zwolnić tempo i zadbać o swoje zdrowie.
Zobacz też:
Zmarła Bożena Dykiel. Z mężem przeżyła pół wieku. Poznali się w Japonii
Najpierw zniknęła z serialu, a teraz takie zajście. Ma powody do radości
To już koniec. Wzruszające pożegnanie Dykiel w "Na Wspólnej"








