Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kazadi ponownie zagrożona

W czwartym odcinku "Jak oni śpiewają" uczestnicy musieli wcielić się w legendy światowej sceny muzycznej. Ostatni raz zaśpiewała Karolina Nowakowska, która, decyzją telewidzów, pożegnała się z polsatowskim show. W strefie zagrożenia ponownie znalazła się Patrycja Kazadi.

Na polu bitwy o "Perłowy mikrofon" i podróż marzeń prywatnym samolotem pozostało 9 uczestników. Na pierwszy ogień poszła Agnieszka Włodarczyk. Musiała zmierzyć się z piosenką "The best" Tiny Turner. Na tle pozostałych wykonawców można uznać, że się obroniła.

Reklama

Będzie śpiewać dalej. Patrycja Kazadi nie lubi chyba Madonny, bo jej piosenka "La isla bonita" podobała się jedynie Eli Zapędowskiej. Edycie Górniak brakowało "własnej interpretacji", a telewidzowie? wysłali Patrycję do strefy zagrożenia.

To miał być show w wykonaniu Artura Chamskiego. Miał być, ale oprócz tanecznych wygibasów, nic w nim nie było. A już na pewno - dobrego śpiewania. "Z samego śpiewania nie obroniłbyś tej piosenki" skomentowała Edyta Górniak usłyszaną interpretację "Staying alive" zespołu Bee Gees. Było to najgorsze, zdaniem jury, wykonanie niedzielnego wieczoru.

Krzysztof Respondek wstąpił na scenę w czymś, co wyglądało jak "arafatka" i zaśpiewał "No woman, no cry". Bob Marley przekręcił się chyba w grobie. Zdecydowanie klimaty rasta nie są bliskie Krzysztofowi. Trudno powiedzieć, czym kierowało się jury przyznając mu aż 5.7 pkt.

"Can you feel the love tonight" Eltona Johna wykonał Robert Kudelski. Jego występ trzeba podzielić na dwie części. Pierwszą, kiedy śpiewał po angielsku i radził sobie bardzo przeciętnie. I drugą, kiedy śpiewał po polsku i radził sobie przeciętnie. "Perłowy Joker" wręczony przez Karolinę Nowakowską raczej uchronił Roberta przed strefą zagrożenia. Może to jest metoda na dojście do finału?

Joanna Liszowska zmierzyła się z mistrzowskim przebojem "We are the champions" zespołu Queen. Edyta Górniak uznała jej wykonanie "za bardzo piękne". Jeżeli było "bardzo piękne", pozostaje mieć nadzieję, że Lisza nie będzie nigdy śpiewać polskiego hymnu przed meczem polskiej reprezentacji.

Bezwzględnie najlepszym występem 4. odcinka "JOŚ" może pochwalić się Laura Samojłowicz. "To była najwyższa szkoła jazdy" oceniła Edyta Górniak interpretację piosenki "Fever" króla rock&rolla Elvis Presleya. Szacunek.

W białym welonie zaśpiewała Joanna Jabłczyński przebój "All you need is love" The Beatles. Od jury otrzymała "maksa". Telewidzowie byli zdecydowanie bardziej krytyczni i nie docenili występu. Teraz Joasia będzie potrzebowała dużo miłości osób, które będą wysyłać na nią SMS-y.

Podsumowując, 4. odcinek "JOŚ" za nami. Z programu odpadła Karolina Nowakowska. W strefie zagrożenia wylądowała Joanna Jabłczyńska i Patrycja Kazadi.

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Patrycja Kazadi | Karolina Nowakowska | Jak oni śpiewają

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »