Przejdź na stronę główną Interia.pl

Katarzyna Skrzynecka: Mąż okazał mi wielkie serce

Napotkała w życiu trudne momenty, ale nigdy się nie poddawała. Dziś jest szczęśliwą żoną i mamą. Dla każdego ma serdeczny uśmiech i życzliwość.

Największą radością jej życia jest 6-letnia córeczka Alikia. Ona daje Katarzynie Skrzyneckiej (47 l.) siłę i energię. Wraz z Marcinem Łopuckim (43 l.) gwiazda stworzyła rodzinę, o jakiej długo marzyła. Wie jednak, że nic nie jest dane na zawsze, dlatego każdego dnia dba o ten związek.

Reklama

W przyszłym roku będzie pani obchodzić 10. rocznicę ślubu. Jak się zaczęła Wasza miłość?

Od przyjaźni. Byliśmy serdecznymi kolegami, na długo zanim zostaliśmy parą. Przeżywałam wtedy trudny czas. Byłam po rozwodzie z pierwszym mężem, moja mama zachorowała na raka. Próbowaliśmy ją ratować, ale mimo różnych metod leczenia nowotwór okazał się silniejszy, bardzo szybko postępował.

Marcin wtedy panią wspierał właśnie jako przyjaciel?

Choć dziś przyznaje, że już był we mnie zakochany i traktował mnie jak kogoś bliskiego. Ja potrzebowałam więcej czasu, żeby się odrodzić. Byłam przytłoczona osobistymi problemami, nie myślałam o układaniu sobie życia na nowo. Nasz związek z Marcinem rodził się powoli, od serdeczności, życzliwości, przychylności i dlatego ma solidne podstawy. Czasem żartujemy, że nie zaczęliśmy od deseru, tylko zjedzenia beczki soli. Całe dnie spędzałam na oddziale onkologii u mamy, a wieczorem musiałam pomalować twarz, założyć kostium i wyjść na scenę, żeby zagrać w komedii. Marcin widział mnie niewyspaną, zapłakaną. To była prawdziwa próba naszej przyjaźni. Szybko przekonaliśmy się, że możemy wzajemnie na siebie liczyć.

Marcin też był wówczas na życiowym zakręcie.

Dopiero co przeprowadził się z Bydgoszczy do Warszawy, miał pod opieką dwójkę 12-letnich dzieci, zaczynał wszystko od zera. Pomagaliśmy mu z przyjaciółmi znaleźć w stolicy mieszkanie, pracę, bo przecież musiał jakoś utrzymać swoje bliźniaki.

Nie przeraziła pani perspektywa związania się z mężczyzną o nieustabilizowanej sytuacji?

Nie jestem osobą oceniającą wartość człowieka przez pryzmat jego majętności i pozycji zawodowej. Nigdy nie patrzyłam na to, czy będzie w stanie mnie utrzymać i zapewnić komfort życia. Być może w tamtym momencie, kiedy Marcin był w tak trudnej sytuacji, wiele innych kobiet by się od niego odwróciło. Zresztą, nie tylko kobiet, po prostu ludzi. W takich chwilach doceniamy tych przyjaciół, którzy z nami zostają, pomagają, pożyczą pieniądze, wesprą dobrym słowem. Panie często takiego faceta skreślają. A być może to wartościowy człowiek, mogący ofiarować kobiecie miłość i oddanie. Dlatego czasem mówię moim samotnym koleżankom, że warto zweryfikować swoje oczekiwania i docenić nie tylko portfel, ale też serce mężczyzny.

Takie wartości wyniosła pani z rodzinnego domu?

Moi rodzice bardzo się kochali, ale też przez całe życie ciężko pracowali. Mama była technikiem dentystycznym, a tata inżynierem. Nie mieli zawrotnych pensji, oszczędzali i mnie też nauczyli szacunku i umiejętnego gospodarowania pieniędzmi. Dlatego dziś patrzę ze współczuciem na ludzi, którzy bezmyślnie roztrwaniają swoje majątki. Sama staram się podchodzić do spraw finansowych z roztropnością. Wiem, ile z mężem musimy włożyć pracy, żeby zarobić na życie w Warszawie, spłatę kredytu, czesne szkoły córki. Staramy się odkładać, żeby mieć nie tylko na wakacje, ale przede wszystkim, żeby zebrać na emeryturę i w razie potrzeby też pomóc finansowo starszym dzieciom. Nigdy nie byłam zatrudniona na etacie i zdaję sobie sprawę z tego, że na emeryturę z ZUS-u nie mam co liczyć. Dopóki są siły, będziemy pracować, aby zabezpieczyć na starość siebie i nasze dzieci.

Wiem, że zaoszczędzone pieniądze woli pani wydać na wakacje, a nie na supersuknię.

Kiedy idę na premierę, to muszę być odpowiednio ubrana. Prywatnie też chcę wyglądać estetycznie i modnie, ale to nie znaczy, że muszę mieć rzeczy od najlepszych projektantów. Metka nie jest dla mnie najważniejsza. Uważam, że absurdem jest kupowanie sukienki za 15 tysięcy, którą założę na jedną imprezę. Mam kilka eleganckich, uniwersalnych kreacji. Zakładam je kilka razy, zmieniając tylko dodatki. I w nosie mam, co napiszą plotkarskie pisemka. Kupuję takie sukienki, na jakie mnie stać i nie pożyczam od projektantów.

Taka roztropność jest cenna, tym bardziej, że życie bywa nieprzewidywalne.

Moja mama zachorowała nagle, a choroba nowotworowa zabrała ją w cztery miesiące. Teściowa też zmarła na raka, choć przez 20 lat dzielnie walczyła z kolejnymi nawrotami. Mamy świadomość, że możemy być obciążeni genetycznie, więc tym bardziej dbamy o siebie i jesteśmy zapobiegawczy. Ale oczywiście cieszymy się też życiem. Chcemy docenić każdy dzień, jesteśmy radosną rodziną, dajemy sobie na co dzień dużo wsparcia i przyjaźni.

Największą radością pani życia jest... Córka Alikia.

To moja najlepsza przyjaciółka. Non stop pogodna i uśmiechnięta. Bywa, że towarzyszy nam w pracy, czy tak jak dziś, jest tu ze mną podczas wywiadu. Zależy nam z mężem, żeby widziała, jak pracujemy. Często też przebywa ze swoją 23-letnią siostrą, z którą ma świetny kontakt. Paula pracuje w gabinecie kosmetycznym, studiuje kosmetologię. Chce zdobyć uprawnienia pielęgniarskie, bo przydadzą się jej w wykonywaniu zabiegów medycyny estetycznej. Wraz z mężem jesteśmy z niej bardzo dumni. I cieszymy się, że Alikia może podpatrywać starszą siostrę. Paula mieszka blisko nas, często też w weekendy pomieszkuje u nas wraz ze swoim psem. Uwielbiamy te chwile, kiedy wszyscy jesteśmy razem.

Skąd pochodzi imię Alikia Ilia?

Z Grecji, którą kochamy. Od wielu lat spędzamy w cichym zakątku na Krecie każde wakacje, mamy tam wspaniałych przyjaciół. Dlatego chcieliśmy, żeby nasze dziecko nosiło greckie imię. Mielibyśmy jednak problem, gdyby urodził nam się syn. Bo przecież Zeus Łopucki brzmiałoby komicznie.

Długo pani czekała na to, by zostać mamą. Udało się.

Nadzieję można stracić tylko wtedy, gdy wiek kobiety jest zbyt zaawansowany. Dziś medycyna stoi na tak wysokim poziomie, że pomaga w przypadkach beznadziejnych. U mnie zabieg in vitro się nie udał, ale potem zaszłam w ciążę. Córeczka pojawiła się na świecie drogą naturalną.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Skrzynecka

Reklama

Reklama

Reklama