Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Katarzyna Pakosińska w końcu jest szczęśliwa! Nie zawsze jednak tak było!

Katarzyna Pakosińska (45 l.) marzyła zawsze o takiej rodzinie, jaką stworzyli jej matka i ojciec. Jednak przez długie lata jej się to nie udawało. Dopiero teraz odnalazła szczęście i spokój u boku właściwego mężczyzny.

Jej charakterystyczny perlisty śmiech znają wszyscy. Mówi się o niej, że jest wieczną optymistką. Zawsze też podobała się chłopakom.

Reklama

"Dobrze się przy mnie czuli, bo jestem pogodna. Dlatego miałam tylu adoratorów" - wspomina Katarzyna Pakosińska.

Mimo to była nieśmiała i rumieniła się, gdy czuła, że spoglądają na nią chłopcy. Czasami wolała siedzieć w domu przy pianinie lub bawić się z psem.

"Moja młodsza siostra Magda przyprowadzała kolegów do domu, a ja się zamykałam w pokoju..." - mówiła.

Dopiero w liceum pokonała nieśmiałość. Pierwszą jej miłością był chłopak z motorynką. Bardzo lubił dłubać przy motorze, cały czas miał czarne ręce i brudne paznokcie. Często stawał pod blokiem sympatii, wył silnikiem i wołał ją.

"Tatę to denerwowało i zaraz go przeganiał" - opowiada pani Katarzyna.

Przed maturą w liceum sztuk plastycznych zakochała się platonicznie w Janie Fryczu (63 l.), znanym krakowskim aktorze. Myślała, że pozna go osobiście, gdy zostanie aktorką. Dlatego zdawała do szkoły teatralnej, jednak bez powodzenia.

W końcu zdecydowała się na polonistykę. Podczas studiów dorabiała, malując szyldy w cukierniach i piekarniach, robiła projekty pocztówek, uczyła plastyki. W 1996 roku wraz z kolegami z roku: Robertem Górskim (46 l.), Mikołajem Cieślakiem (45 l.), Przemysławem Borkowskim (45 l.) i Rafałem Zbieciem (45 l.), założyła Kabaret Moralnego Niepokoju.

"Nie zakochałam się w żadnym z tych chłopaków, mimo że spędzaliśmy ze sobą całe miesiące" - zwierza się artystka. 

Ale kandydata na męża i tak znalazła w artystycznej branży. Znali się jeszcze z liceum. Plastyk imieniem Tomasz (46 l.) zdobył ją, bo odkrył, czego ona oczekuje od mężczyzny. Aby oczarować Katarzynę, trzeba było ją dobrze nakarmić, rozśmieszyć i... mieć brodę!

"Wydawało mi się, że u mojego boku powinien stanąć mężczyzna mojej profesji" - tłumaczy. - "Taki, który będzie tak jak ja uprawiał artystyczny zawód, bo wtedy będzie mnie lepiej rozumiał". 

Marzyła o takiej rodzinie, jaką udało się stworzyć jej rodzicom, którzy pobrali się w 1968 roku i są idealną parą do dzisiaj. Jednak Tomasz długo nie chciał się oświadczyć, a ona cierpliwie czekała.

"Dla mnie małżeństwo jest ważne, bo to jasna deklaracja mężczyzny" - podkreśla Kaśka. - "W końcu się pobraliśmy, ale raczej z przyjaźni niż z wielkiej miłości...". 


Chciała być idealną żoną. Lubiła gotować, więc teraz to ona próbowała dotrzeć do męża przez żołądek. Dość szybko przekonała się, że same dobre chęci nie wystarczą, a nawet często przynoszą odwrotny skutek.

"Mówiliśmy niby tym samym, a jednak całkiem innymi językami" - wspomina. - "Nie było szczerości, a problemy zamiatałam pod dywan".

Wkrótce na świat przyszła ich córka Maja (14 l.), ale i to niewiele zmieniło między małżonkami...

"Miałam wrażenie, że nie podejmowałam samodzielnych decyzji, tylko ktoś robił to za mnie" - analizowała po latach pani Katarzyna. 

Wtedy postanowiła ocalić resztki samodzielności. Rozstała się z mężem w 2008 roku. Bardzo to przeżywała, bowiem w jej rodzinie nie było wcześniej podobnych przypadków! Po rozwodzie nie wierzyła, że jeszcze kiedykolwiek zaufa mężczyźnie. Długo nie mogła się pozbierać. A tuż po rozwodzie otrzymała kolejny cios - straciła pracę w kabarecie.

"Zostałam sama z dzieckiem, kredytem, bez pracy i przyjaciół..." - opowiadała. 

Doskonale pamięta noc po rozstaniu z kabaretem. Leżała w łóżku w hotelu w Krakowie i patrzyła w sufit. Rano wstała, uśmiechnęła się do lustra i powiedziała: No to zaczynamy od nowa! Musiała przetrwać wiele, aby dowiedzieć się, kim jest i czego chce. A potem uwierzyć w siebie.

"To podejście typowe dla kobiet w mojej rodzinie" - wyjaśnia. - "Nie wiem, skąd się wzięła u nas ta niespotykana słoneczność...".

W kryzysowym momencie życia postanowiła pojechać do Gruzji, bo od lat jest zakochana w tym kraju. I nie tylko w kraju. W 2008 roku, podczas kręcenia filmu dokumentalnego Tańcząca Gruzja, poznała telewizyjnego dziennikarza imieniem Irakli (47 l.). Do kraju wróciła odmieniona i z poczuciem, że nie jest sama. Wiedziała, jak trudno zakochać się po raz drugi. Nie mogła ukryć radości, gdy Irakli wkrótce jej się oświadczył. W sierpniu 2017 roku odbył się ich ślub.

"Poczułam spokój, bo skończyła się moja szarpanina i znalazłam wyśnionego księcia" - mówi radośnie Katarzyna Pakosińska.


Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Pakosińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje