Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Katarzyna i Paweł Golcowie: Szkoda im czasu na kłótnie

Ona dla niego porzuciła pracę w teatrze i zajęła się wychowaniem dzieci. On dla niej przeniósł się do Warszawy. Bo gdy się kocha, nie liczy się poświęceń.

Paweł i Kasia poznali się 18 lat temu w klubie "Piwnica Zamkowa" w Bielsku Białej. Ona przyjechała tam, by pracować w Teatrze Lalek Banialuka, on nagrywał właśnie pierwszą płytę z Golec uOrkiestrą. Nikt nie spodziewał się, że zespół założony przez braci bliźniaków odniesie tak wielki sukces. Muzycy pukali do drzwi wielu wytwórni, ale żadna nie chciała wydać ich kompozycji. Początki kariery były trudne. - Mąż miał wtedy z bratem wspólny samochód, jedną komórkę i jeden portfel - śmieje się Kasia.

Paweł, który dziś jest w stanie zapewnić swoim bliskim życie w luksusie, nie wstydzi się przyznać, że w jego rodzinnym domu było biednie. Mama wdowa jednak zdołała wychować czterech synów na porządnych ludzi. Najmłodszych bliźniaków od zawsze ciągnęło do muzyki. By kupić instrumenty, musieli się zapożyczać. - W czasach studenckich, licealnych pożyczaliśmy od znajomych, rodziny i z tego co pamiętam, długi zostały spłacone - mówi Paweł. - Gdy usamodzielniliśmy się, korzystaliśmy z kredytów bankowych, ale staraliśmy się nie zaciągać długów zbyt często - dodaje.

Reklama

Dziś wraz z bratem muzyk reklamuje szybki kredyt gotówkowy. Wie, że pożyczka może pomóc spełnić marzenia. Gdy nikt nie chciał wydać płyty Golec uOrkiestry, bliźniacy założyli własną firmę fonograficzną Golec Fabryka. Teksty piosenek pisał starszy brat, a mama sprzedawała płyty zespołu po koncertach. Przyszła sława, pieniądze. Ale też mnóstwo koncertów, przepracowanie, które mogło zagrozić związkowi Pawła. Kasia, która właśnie została mamą, musiała również nadzorować budowę 300-metrowego domu.

- Bywało, że męża nie było cały tydzień, ale nie kłóciliśmy się, bo szkoda nam na to czasu. Odeszłam z teatru i zajęłam się domem - opowiada żona muzyka. Ale i Paweł się dla niej poświęcił. Gdy kilka lat temu postanowiła nagrać w Warszawie płytę ze słuchowiskamidla dzieci, mąż bez wahania zgodził się na przenosiny rodziny do stolicy. - Moja definicja życia jest taka - czuję się dobrze tam, gdzie jest moja najbliższa rodzina. Piękno wszędzie można dostrzec i w Warszawie, i w górach - mówi Paweł.

Ojcostwo bardzo go zmieniło. Stara się spędzać jak najwięcej czasu z dziećmi i żoną. Zespół Golec uOrkiestra występuje znacznie rzadziej, zwykle w weekendy. Gdy zdarza się dłuższe tournée, np. po Stanach i Kanadzie, Kasia zostaje w domu z dziećmi. - Wolałabym mieć więcej męża w domu - wyznała niedawno w jednym z wywiadów. Ale w głębi serca wie, że ma wyjątkowego partnera.

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Golec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje