Reklama

Reklama

Reklama

Kasia Tusk opublikowała zdjęcie z porodówki! Tego nikt się nie spodziewał

Kasia Tusk (34 l.) postanowiła wziąć udział w popularnej akcji na Instagramie, gdzie pokazuje się najważniejsze momenty z życia. Córka Donalda Tuska, która słynie z ochrony prywatności, pokazała niepublikowane wcześniej zdjęcie z porodówki.

Kasia Tusk od lat prowadzi modowego bloga, cieszącego się niesłabnącą popularnością. Na Instagramie influencerkę śledzi prawie 400 tysięcy osób. 

Córka polityka, mimo jaką sławy zyskała, ze skutecznością chroni swoją prywatność. O ciąży Kasi, długo nikt nie wiedział. Do dziś wielu zastanawia się, jak udało się celebrytce utrzymać taką wiadomość w sekrecie. 

Teraz za pośrednictwem Instagrama Tusk podzieliła się z obserwatorami intymnymi zdjęciami. Ostatnio na Instagramie popularna jest akcja, w której sławne osoby pokazują konkretne momenty ze swojego życia. Jeden z internautów poprosił córkę Donalda, by tak pokazała pierwsze zrobione zdjęcie po narodzinach córeczki. 

Reklama

Kasia spełniła prośbę obserwatora i wrzuciła do sieci zdjęcie z porodówki.

"To zdjęcie odpowiada też na pytanie o ‘najszczęśliwszy dzień w życiu’, ‘moment, w którym czułam się najbardziej spełniona’, ‘zdjęcie bez make up-u’, i ‘najlepsze selfie w życiu’" - dodała Kasia Tusk. 

Zdjęcie przypadło do gustu internautom, których fotografia z porodówki rozczuliła. Blogerka modowa pokazała też zdjęcie z tatą, Donaldem Tuskiem oraz córką Lilianą.  

A wam, jak się podobają zdjęcia Kasi?

***
Zobacz więcej materiałów wideo:

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Tusk | Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »