Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Karol Strasburger po śmierci żony układa sobie życie na nowo

Jakie?

Reklama

- Nie chcę żyć tym, co było kiedyś, bo tego już nie ma. To był fajny czas, nie żałuję tych wspólnie spędzonych lat. Teraz chcę wrócić na plan "Pierwszej miłości", na deski teatru i grać najlepiej, jak potrafię. Chcę robić premierowe odcinki "Familiady", bo mimo iż prowadzę ją od 22 lat, to wciąż lubię ten program, chcę spotykać się z ludźmi, grać w tenisa i podróżować.

Nie żałuje pan, że nie doczekaliście się dzieci?

- Żałuję, ale też nigdy nie wiadomo, co by było gdyby. Nie można ciągle myśleć o tym, co się nie wydarzyło. Trzeba koncentrować się na tym, co przed nami.

Chciałby pan jeszcze się zakochać?

- Oczywiście, że chcę ułożyć sobie życie. Miłość w życiu jest najważniejsza. Wiem, że są ludzie, którzy po śmierci bliskiej osoby nie chcą układać sobie świata od początku. To chyba muszą być piekielnie silni ludzie. Nie potrafiłbym tak. Odnalezienie właściwej osoby jest jednak bardzo trudne. I wiem, że nie można szukać kogoś podobnego do osoby, z którą dotąd dzieliliśmy życie. Trzeba uświadomić sobie, że nie ma dwóch takich samych ludzi, więc należy akceptować inność i pamiętać tylko, że ta inność musi być zbliżona do naszych cech i wartości. Dwoje ludzi musi grać w tej samej drużynie.

A jakie kobiety zwracają pana uwagę?

- Kobieta powinna o siebie dbać zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Tę dbałość rozumiem poprzez chęć ciągłego doskonalenia siebie, zainteresowanie światem, posiadanie pasji, talentów. Kobieta nie może być zdystansowana do innych. Lubię uśmiechnięte, komunikatywne, inteligentne osobowości, pełne empatii i życzliwości.

Za każdym razem, kiedy pojawia się przy panu kobieta, jest to szeroko komentowane...

- Bardzo się na to nie godzę. Uważam, że każdy człowiek ma prawo układać sobie życie na nowo po śmierci partnera czy partnerki, w stosownym dla siebie czasie. Wypowiadanie się osób postronnych, że za wcześnie, za późno, nie z tą, tylko z tamtą, jest wysoko niestosowne. 

Czytał pan te komentarze na swój temat?

- Czytałem większość tych niesprawiedliwych hejtów, np.: że śmiałem wyjść do ludzi, że się uśmiecham, że próbuję funkcjonować normalnie. Byli też tacy, którzy ośmielali się twierdzić, że na pewno zdradzałem żonę, skoro pokazuję się z kobietą publicznie, mimo że - tu cytuję - "żona jeszcze nie ostygła"! To nie mieści mi się w głowie, że można używać tak okrutnych słów w stosunku do kogoś, kogo się nawet nie zna. Według wielu kierujących krzywdzące opinie pod moim kątem, jestem skazany na to, by zamknąć się w domu, wychodzić tylko do pracy i płakać każdego dnia nad grobem. Nikt z tych ludzi nie wie, ile przeszedłem. Proszę nie oceniać, bo wdowcy muszą zmagać się z wieloma problemami i emocjami. Nikomu nie życzę znaleźć się w takiej sytuacji. I ten, kto tego nie przeżyje, nie ma o tym zielonego pojęcia.

***
Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Karol Strasburger

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »