Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Karol Strasburger: Pierwsze święta bez żony

Karol Strasburger (66 l.) do końca miał nadzieję, że jego żonie uda się wygrać z białaczką. Dla niego Irena zawsze była młoda i piękna.

Aktor i jego małżonka jeszcze latem tego roku byli na wspaniałych wakacjach. Potem cieszyli się swoim wymarzonym domem w podwarszawskim Konstancinie. Rzadko się rozstawali i, mimo że nie mieli dzieci, nigdy się ze sobą nie nudzili.

Reklama

Ciągle sobą zauroczeni i o siebie zazdrośni, kochali się, mieli te same pasje. Preferowali zdrowy, sportowy styl życia. Zimą jeździli na nartach, a przez całe lato podróżowali swym wygodnym camperem po Europie.

Zawsze pielęgnowali wspólne chwile, chociaż nie przeczuwali, że tak mało im ich zostanie. Irena Strasburger nikogo nie chciała martwić swoją chorobą. W te ostatnie dni, kiedy była już nieprzytomna, Karol zrozumiał, że miłość jego życia odchodzi na zawsze...

Irena

Zanim małżonkowie trafili na siebie, próbowali szczęścia w innych związkach. Oboje w młodości mieli ogromne powodzenie.

Irena, piękna córka bogatego właściciela sieci pralni na Śląsku, należała w czasach ubogiego socjalizmu do tak zwanej bananowej młodzieży - miała pieniądze, jeździła luksusowymi samochodami, podróżowała do dalekich krajów, o czym wówczas jej rówieśnicy nie próbowali nawet marzyć.

Spośród wielu kandydatów na męża wybrała zamożnego artystę malarza i marszanda Andrzeja Kendę. Żyli jak w bajce, dopóki na drodze ich szczęścia nie stanął pierwszy playboy lat 70., kierowca rajdowy i syn premiera Andrzej Jaroszewicz.

"Czerwony Książę" miał specyficzny sposób zdobywania kobiet. Gdy zobaczył w restauracji Irenę z mężem, zachwycony jej urodą podszedł do ich stolika i oświadczył Andrzejowi:

"Zakochałem się w pana żonie. Będzie moja". Kenda uznał to za żart i wybuchnął śmiechem. Ale po roku do śmiechu mu nie było - jego żona opierała się wytrwałemu adoratorowi, jednak w końcu uległa. Rozwiodła się z jednym Andrzejem, wyszła za drugiego.

Była tak zakochana, że nie przeszkadzała jej fatalna opinia Jaroszewicza. Kobiety nazywały go "Ekstramocny", bo kochał mocną, intensywną miłością, która szybko się wypalała. Przed Ireną miał już trzy żony.

Przez kilka lat byli królami życia. Aż do czasu, gdy Andrzej spotkał Marylę Rodowicz...

Karol

Kochał wtedy Barbarę Burską. To ona namówiła go na studia aktorskie. Razem zdawali do warszawskiej szkoły teatralnej, dostali się i od razu zasłynęli jako piękna i dobrana para.

Pobrali się jeszcze na studiach. Jednak szybko okazało się, że Strasburger nie był jeszcze gotowy na związek aż po grób. Odnosił sukcesy zawodowe, a wraz z popularnością rosła rzesza zakochanych w nim kobiet. Nie musiał się starać, to one zabiegały o jego względy.

"To, co działo się po spektaklach czy w kawiarniach, gdzie bywał, to było istne szaleństwo" - wspominał kolega aktor. Powodzenie zawróciło Karolowi w głowie, żona coraz bardziej traciła na atrakcyjności.

"Byliśmy zbyt młodzi. Nie byłem w stanie dawać tak wiele, ile chciałem brać" - tak Strasburger widział przyczyny rozpadu swojego pierwszego małżeństwa. Nie było łatwo. 

Ukradkowe spotkania, telefony

Irena i Karol spotkali się w momencie, gdy ich małżeństwa były już rozchwiane.

"Poznałem ją na wyścigach samochodowych, gdzie przyszliśmy jako widzowie. Były podchody. Ponieważ byliśmy w związkach, nie było to łatwe. Ukradkowe spotkania, telefony. Fascynowała mnie jej osobowość. No i powstał związek" - opowiadał.

Szybko zrozumieli, że są sobie przeznaczeni. Zakończyli poprzednie małżeństwa, pobrali się. Irena, choć skończyła turystykę i hotelarstwo, a potem ekonomię, miała artystyczną duszę - zajmowała się m.in. projektowaniem mody.

Bezdzietni, mieli tylko siebie. Wiele razy plotkowano o kryzysie w ich związku, wróżono szybki rozwód. Ale oni wytrwali razem 30 lat.

"By uczucie nazwać prawdziwym, trzeba je wystawić na próbę i przetrwać ją. Trzeba coś razem przeżyć i wreszcie choćby na trochę się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo ta druga osoba jest nam potrzebna" - zapewniał Strasburger.

Kilka lat temu wprowadzili się do pięknego domu w Konstancinie. Irena z pasją zajęła się jego urządzaniem. Niestety, nie dane im było długo cieszyć się nowym miejscem. Na początku września tego roku Karol pojawił się na zawodach konnych w Zakrzowie - po raz pierwszy sam.

"Żona trochę źle się czuje" - tłumaczył znajomym. Wygrał konkurs powożenia, ale na jego twarzy nie było radości. Być może już przeczuwał, że nastaje dla niego czas wielkiego smutku...

Irena Strasburger zmarła w nocy z 9 na 10 grudnia.

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Karol Strasburger

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama