Anna Jurksztowicz i Krzesimir Dębski przez lata uchodzili za udane i zgrane małżeństwo. Byli parą nie tylko w życiu prywatnym, ale i zawodowym - piosenkarka często wykonywała utwory skomponowane przez męża. Ku zaskoczeniu opinii publicznej w 2021 roku do sądu wpłynęły papiery rozwodowe, a sprawa trwa do dzisiaj. Artystka domaga się rozwodu z orzeczeniem o winie męża, zarzucając mu liczne zdrady. Choć wielu świadków złożyło obszerne zeznania, to w 2023 roku sąd, zamiast orzec o rozwód, wysłał parę na mediację. 6 września para ponownie spotka się na sali sądowej - piosenkarka tym razem liczy na finał.
Anna Jurksztowicz liczy, że 6 września uda jej się rozwieść z Krzesimirem Dębskim
"Fakt" cytuje słowa adwokata Anny Jurksztowicz, Marcina Muśnickiego, który ujawnił, na jakim etapie jest sprawa sądowa. Piosenkarka liczy, że jej finał nastąpi jeszcze w tym miesiącu. Ekspert ujawnił, że małżeństwo nie udało się dogadać. "Mediacja skończyła się niepowodzeniem. Liczymy jednak na to, że wrześniowa rozprawa będzie już ostatnią" - powiedział.
Termin sprawy rozwodowej Anny Jurksztowicz i Krzesimira Dębskiego to 6 września. "To będzie trudny dzień, bo będę musiała odpowiedzieć na dziesiątki pytań kilku osób. Wierzę jednak, że dziś sprawa się zakończy" - powiedziała "Faktowi" Anna Jurksztowicz przed sprawą sądową.
"Dziś zeznaje pani Anna, prawdopodobnie będą też mowy końcowe, na wyrok, otwiera się w nowym oknie jest mniejsze prawdopodobieństwo. Sąd może bowiem chcieć mieć więcej czasu na przeanalizowanie materiału i zastanowienie się" - powiedział adwokat Anny Jurksztowicz Marcin Muśnicki przed rozprawą 6 września.
Anna Jurksztowicz podjęła decyzję o informowaniu media o etapie rozwodu
Anna Jurksztowicz jakiś czas temu ujawniła w rozmowie z "Faktem", ze świadomie podjęła decyzje o informowaniu dziennikarzu w postępach sprawy rozwodowej. Jej celem jest jak największe zniwelowanie dezinformacji.
"Uważam, że w takiej sytuacji lepiej jest udzielić dziennikarzom informacji. Oczywiście w miarę możliwości powiedzieć, jak najmniej, żeby ta wiadomość była sprawdzona, a nie jakaś wiecznie powtarzana od lat plotka, która krąży i którą ciężko jest wykasować. Ta sytuacja nauczyła mnie tego, że czasem w takich trudnych życiowych sytuacjach lepiej jest udzielić wywiadu, bo dziennikarze i tak piszą i się z nic z tym nie da zrobić" - stwierdziła w rozmowie z "Faktem".
Zobacz też:
Anna Jurksztowicz: Bycie kobietą to wielka przygoda
Anna Jurksztowicz: Nikt mi nie podziękował za współpracę
Anna Jurksztowicz ma nową pasję. Urządza sobie... "dni milczenia"








