Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Joanna Racewicz z tajemniczym przyjacielem!

Niebawem minie 6 lat odkąd Joanna Racewicz (42 l.) została wdową. Czas żałoby i rozpaczy minął. A ona najwyraźniej jest gotowa na nowe uczucie. Znów się uśmiecha!

Tak radosnej dziennikarki nikt nie widział od wielu lat. Na gali rozdania Telekamer dziennikarka wyglądała pięknie i promieniała dobrym humorem.

Reklama

Uczestnicy imprezy zauważyli, że przez cały czas adorował ją wysoki, przystojny mężczyzna.

"Wymownie patrzyli sobie w oczy, a w powietrzu dosłownie można było wyczuć szalejące feromony" – zdradza „Na żywo” uczestnik gali.

Dodaje, że gdy w pobliżu pojawił się nasz paparazzo, gwiazda natychmiast zadbała o to, by zwiększyć dystans od swojego znajomego.

Kokieteryjnie zasłoniła ręką obiektyw aparatu...

Ma prawo ułożyć sobie życie

Joanna nie ma jednak powodów, by wstydzić się tego, że pozwala sobie na męską adorację.

Od śmierci jej męża, Pawła Janeczka (†37), oficera BOR-u (który zginął w katastrofie smoleńskiej), minie niebawem 6 lat.

Przez ten czas owdowiała dziennikarka żyła głównie dla swego syna Igora (8 l.).

Starała się zapełnić w jego sercu pustkę po nagłej śmierci ojca. Jeśli pojawiała się na jakiś imprezach, były to zwykle premiery filmów lub spektakli dla dzieci.

Najwyraźniej jednak Joanna wreszcie odważyła się pomyśleć o sobie. I własnym szczęściu.

"Żałoba ma tysiące twarzy. Przeszłam przez najróżniejsze etapy: buntu, wściekłości, złości, aż doszłam do stanu, o którym poeta mówi: Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna” – powiedziała w wywiadzie udzielonym 2 lata temu.

Wyznała, że wbrew życzeniom osób, które chciałyby zawsze widzieć w niej symbol smoleńskiej wdowy, ona pragnie być szczęśliwa.

"Wydaje ci się, że to niemożliwe – kochać kogoś, kogo nie ma i jednocześnie mieć w sercu miejsce dla kogoś, kto właśnie się pojawił?" – zapytała dziennikarkę, która przeprowadzała z nią wywiad.

Dała jasny sygnał, że otwiera się na miłość. Zdjęcia z Telekamer sugerują, że w jej życiu pojawił się ktoś ważny.

Mimo usilnych starań, na razie nie udało się ustalić, kim jest ten mężczyzna. Czy jest to osoba związana ze światem show-biznesu? A może raczej ktoś spoza branży?

Dziennikarka zawsze twierdziła, że w zmarłym mężu miała wielkie oparcie. Pseudonim „Janosik” przylgnął do niego nie bez powodu – mocno stąpał po ziemi, był silny i sprawiedliwy.

Bez wątpienia tylko człowiek o podobnych cechach mógł zdobyć serce Joanny.

Czy wkrótce para zacznie pojawiać się razem?



Dowiedz się więcej na temat: Joanna Racewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje