Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Joanna i Paweł Orleańscy: Trzymamy się ustaleń

Byli o krok od rozwodu, ale udało się im uratować związek. Teraz gdy między nich wdziera się negatywna energia, córka pilnuje, by po kłótni zapanowała zgoda.

Podróżowanie to od lat wielka pasja Joanny (42 l.) i Pawła (42 l.) Orleańskich. Byli już m.in. na Dominikanie, we Francji, w Maroku, na Gibraltarze. Tegoroczny urlop para razem z 11-letnią córką Tosią zamierza spędzić w słonecznej Grecji na Korfu. Nie jest to przypadkowe miejsce.Okazuje się, że mąż aktorki jest zwolennikiem rodzinnego wypoczynku... na wyspie. Dlaczego?

Reklama

Mieli 19 lat, gdy spotkali się na wrocławskiej PWST. - Asia już na pierwszej randce zażartowała, że jestem dobrym materiałem na męża, że oczywiście mam całe mnóstwo wad i trzeba mnie trochę zmodyfikować, poulepszać, ale mam w sobie potencjał. Nie broniłem się przed tym... - wspomina wspólne początki Paweł. Długo się docierali, bo wiele ich różniło. - Ja byłam osobą ruchliwą, dążącą do zmian i łaknącą nowych wyzwań. Z kolei Paweł ceniłstabilizację, lubił planować przyszłość - dodaje aktorka.

W 1999 r. zdecydowali się na ślub, a następnie rzucili się w wir pracy. Zależało im, by ich kariery nabrały tempa, ale też na tym, żeby zdobyć stabilizację finansową. Udało się! Do wszystkiego dochodzili sami. Za zarobione pieniądze kupili pierwsze mieszkanie we Wrocławiu, a potem zdecydowali się na przeprowadzkę do Warszawy. W stolicy pracowali jeszcze więcej.

Życie w wielkim pędzie, często okupione stresem kolejnych premier teatralnych i wielu godzin na planie filmowym, któregoś dnia przerwał płacz Asi, wydobywający się z domowej łazienki. - To był płacz szczęścia - zdradził Paweł. Test potwierdził jej przeczucia. Aktorka czuła, że nosi pod sercem córeczkę. Nie myliła się. Po 9. miesiącach narodziła się Antonina. Dziecko sprawiło, że zwolnili tempo, mieli więcej czasu dla siebie.

Przez wiele lat Joanna i Paweł uchodzili za szczęśliwą parę. Tylko nieliczni wiedzą, że byli o krok od rozwodu. Ich związek został bowiem wystawiony na próbę. - W pewnym momencie każde z nas miało swój świat, swoje problemy - wyjawiła enigmatycznie dwa lata temu Orleańska. Ona żyła pracą na planie serialu "Licencja na wychowanie", on mocno zaangażował się w produkcję programu "Galileo". Na szczęście małżonkowie uporali się z kryzysem i znów w pełni mogą się sobą cieszyć.

Niedawno świętowali 17. rocznicę ślubu. Z tej okazji Joasia zdobyła się na szczere wyznanie: "Jestem stała w uczuciach. Poza tym trafiłam na fantastycznego człowieka, z którym umówiłam się, że idziemy razem przez życie i tego się trzymamy". Aktorka przyznaje, że czasem między nią i mężem zgrzyta, ale nad tym, by oboje wyciągnęli ręce do zgody czuwa ich córka. - Teraz pilnuje nas Tosia, która każe nam zakończyć kłótnię - zdradziła niedawno.

Oboje zdali sobie sprawę, ile dla siebie znaczą. Nie chcą tego stracić, dlatego kochają się, szanują i wspierają. Nauczyli się też niełatwej sztuki kompromisu. Śmieją się, że szczególnie widoczna jest ona podczas planowania wypoczynku. - Ja jestem światłoczuła i ciepłolubna, więc namawiam Pawła na podróże do ciepłych krajów. Z kolei on uwielbia zimę i narty - wyznała artystka. W tym roku mąż ustąpił Joannie i zgodził się na wypoczynek w klimacie podzwrotnikowym śródziemnomorskim.

Nie jest to jednak Grecja kontynentalna. - Paweł żartuje, że może jeździć ze mną i naszą córką Tosią tylko na jakąś wyspę - śmieje się Asia. I zdradza powód: "Mnie zawsze nosi w nowym miejscu i chcę wszystko zwiedzić, zajrzeć w każdy kąt. Umówiliśmy się więc, że jeździmy na wyspy. Tam moja aktywność jest w naturalny sposób ograniczona". Choć i to nie od razu się sprawdzało. Gdy byli na Malediwach w podróży poślubnej, podczas odpływu przeszła po rafach... na sąsiednią wyspę. Teraz jednak trzyma się ustaleń.

Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Joanna Orleańska | Paweł Orleański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje