Powstały dwie nowe wersje "Lalki". Widzowie już mają swoje zdanie
W mediach od tygodni trwa gorąca dyskusja na temat dwóch nowych adaptacji "Lalki", otwiera się w nowym oknie. Wersję serialową przygotowaną przez Pawła Maślonę można już oglądać na Netflixie. Produkcja, choć nietypowa, zbiera wiele pozytywnych recenzji, a widzowie podkreślają, że nowe spojrzenie na historię Izabeli Łęckiej i Stanisława Wokulskiego było bardzo potrzebne.
Wkrótce do kin trafi także filmowa wersja "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego. Produkcja ma być wierniejsza książkowemu pierwowzorowi Bolesława Prusa, co wielu uznaje za jej ogromny atut.
O obu produkcjach zdążyło już wypowiedzieć się wiele osób ze świata mediów. Jak się okazuje, to jeszcze nie koniec tej dyskusji.
Jerzy Antczak ma swoje zdanie na temat nowej "Lalki". Nie wszystko mu się podoba
Tym razem na temat serialowej ekranizacji "Lalki" wypowiedział się Jerzy Antczak, otwiera się w nowym oknie. Znany i ceniony reżyser otwarcie przyznał, że nie jest do końca przekonany do tej produkcji.
"Uważam, że Maślona to jest bardzo utalentowany reżyser. Tylko po co on bierze 'Lalkę' i dopisuje coś do niej? Także mam mieszane uczucia" - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".
Jednocześnie Antczak podkreślił, że bardzo przypadły mu do gustu role wykreowane przez Tomasza Schuchardta, otwiera się w nowym oknie i Piotra Adamczyka.
"Jeżeli chodzi o Wokulskiego w nowej 'Lalce', to powiem panu, że Tomasz Schuchardt podobał mi się. Był taki twardy, kanciasty - taki dosyć prymitywny. Podobał mi się bardzo. Piotr Adamczyk w roli barona Krzeszowskiego - to jest jego kreacja życia" - stwierdził.

Jerzy Antczak czeka na nową wersję "Nocy i dni". Jest w kontakcie z produkcją
Jerzy Antczak sławę zyskał przede wszystkim dzięki filmowi "Noce i dnie" z 1975 roku, który był nominowany do Oscara. Teraz, gdy powstaje nowa serialowa adaptacja powieści Marii Dąbrowskiej, reżyser jest regularnie pytany o swoje zdanie na temat tej produkcji.
Jak się okazuje, legenda polskiego kina mocno kibicuje twórcom serialu. Co więcej, pozostaje w stałym kontakcie z reżyserką Kamilą Taraburą.
"Bardzo im kibicuję. Jestem dobrze poinformowany, jeśli chodzi o powstawanie tego serialu. Twórcy mają za sobą już 69 dni zdjęciowych, pozostało im jeszcze 12 do zrobienia" - zdradził.
Jerzy Antczak kibicuje nowej interpretacji "Nocy i dni". Stawia tylko jeden warunek
Antczak jest otwarty na nowe spojrzenie na historię "Nocy i dni", zwłaszcza że twórcy podchodzą z szacunkiem do jego dorobku artystycznego.
"Reżyserka tego netflixowego serialu powiedziała mi, że nie chce robić epickiej opowieści, bo nic nie dorówna moim 'Nocom i dniom', ale zdradziła mi, że chce zrobić opowieść o duecie miłosnym, o walce pomiędzy Barbarą i Bogumiłą. Myślę, że jej się uda, bo ma otwartą głowę" - powiedział.
Reżyser podkreślił również, że nie ma problemu z tym, iż powstaje nowa interpretacja powieści Marii Dąbrowskiej. Jego zdaniem artyści mają prawo na nowo odczytywać klasyczne dzieła i tworzyć ich współczesne wersje.
"Interpretacji mazurków Chopina mogą być tysiące. I nikt nikomu nie zabrania, i nie powinien zabraniać, stworzenia nowej, swojej autorskiej interpretacji 'Nocy i dni', pod warunkiem, że to będzie wierne duchowi Marii Dąbrowskiej" - podsumował.
Zobacz też:
Mateusz Damięcki zagrał Starskiego w nowej "Lalce". Marzył o innej roli, otwiera się w nowym oknie








