Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jan Englert martwi się o córkę! Niedawno przeszła trudne chwile!

Jednak kiedy mieszkała z nimi, mogli szybko reagować. Teraz rozdzieli ich blisko siedem tysięcy kilometrów. Nie będą mogli jej przytulić i pocieszyć.

Reklama

Wiedzą, że dzieci muszą w pewnym momencie wyfrunąć z gniazda, ale to nie zmniejsza ich rozterek. Helenka jest szalenie ambitna, zawsze chce być najlepsza, gdy coś nie idzie po jej myśli, przeżywa frustrację, trudno jej godzić się z porażkami.

Jak odnajdzie się w nowym środowisku? Dziesiątki pytań pojawiają się w głowie zatroskanej mamy. Beata i Jan są jednak dobrej myśli. Starali się zaszczepić w córce wiarę w siebie. Żeby niczego się nie bała i nie miała kompleksów. Uczyli ją odpowiedzialności i samodzielności. 

"Z radością patrzyłam, jak moja córka, niczym kiedyś ja, od najmłodszych lat chwyta się różnych dziedzin. Balet, fortepian, tenis, języki. To były jej wybory, a ja jej tylko w tym pomagałam. Tak jak przed laty pomagali mi moi rodzice" - mówi Beata.

Podziwiają córkę, że tak szybko zaczęła grać w serialach. Helena od trzech lat występowała w "Barwach szczęścia", dołączyła do obsady "Diagnozy". Honoraria skrupulatnie oszczędzała, marząc o kosztownych studiach za oceanem. 

"Chodzę ulicą i nie mogę przestać się uśmiechać. Nie śpię, dużo pracuję, wychodzę z przyjaciółmi i chłonę Polskę, zanim mi jej zabraknie" - mówi Helena.

Beata całym sercem wspiera córkę. Ona wyruszała z Zamościa do Warszawy. Helena rusza zdobyć Nowy Jork.

Dowiedz się więcej na temat: Helena Englert | Jan Englert | Beata Ścibakówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje