Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jadwiga Barańska: Wnuki? Jeszcze za wcześnie!

Brzydka, chuda i niezdolna - tak o Jadwidze Barańskiej pomyślał Jerzy Antczak, przyszły mąż, gdy jako wykładowca zetknął się z nią w szkole filmowej. To przez niego oblała egzaminy i musiała zatrudnić się w zakładach dziewiarskich. 21 października skończy 80 lat. Jak wspomina swoje życie?

Na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni uznano ją najlepszą aktorką minionego 40-lecia, a produkcję "Noce i dnie" z jej udziałem za najlepszy film. To najwspanialszy prezent, jaki mogła sobie wymarzyć na osiemdziesiąte urodziny.

Reklama

Urodziła się w filmowym mieście - Łodzi. Jak wielu Polaków tego pokolenia nie miała łatwego dzieciństwa. By przeżyć, pomóc rodzinie, musiała szybko dorosnąć.

- Jestem z trudnej epoki, bo mając siedem lat, poszłam do pracy. Sprzedawałam bibułkę, z której mężczyźni robili sobie papierosy - opowiada aktorka i zapewnia, że do dziś żadnej pracy się nie boi.

Drogi do zawodu też nie miała łatwej. Podczas egzaminów wstępnych do szkoły filmowej wydarzyło się coś, co zaważyło na całym jej życiu: poznała Jerzego Antczaka (85 l.), swego późniejszego męża. Był asystentem i to on sprawił, że oblała egzamin.

- Wydawała mi się brzydka, chuda i niezdolna - wspomina po latach. Cóż było robić? Zakasała rękawy, podjęła pracę w zakładach dziewiarskich, a po roku egzaminy wstępne zdała z wyróżnieniem.

Jerzy Antczak często powtarzał, że dziękuje losowi za tę jej wytrwałość, bo gdyby nie ona, nie miałby takiej żony. Małżonkowie wychowali syna Mikołaja (51 l.), a za rok obchodzić będą 60. rocznicę ślubu.

Stworzyli jeden z najpiękniejszych duetów i to nie tylko w życiu prywatnym. Jadwiga Barańska stała się muzą męża. U niego zagrała najważniejsze role teatralne, telewizyjne i filmowe. Wystarczy wymienić "Noce i dnie", które nominowane były do Oscara, czy Hrabinę Cosel, gdzie pojawiła się w roli tytułowej. Małżonkowie podkreślają, że gdyby nie pracowali razem, nie odnieśliby takiego sukcesu.

- Jak się obsadza żonę, to musi być pięć razy lepsza od innych aktorek. A Jadwiga wielokrotnie swoją pracą uratowała moją głowę - mówi reżyser.

Barańska nie pozostaje mu dłużna: - Jak chcesz się wspinać, to ktoś ci tę drabinę musi trzymać. Ja trzymałam jego drabinę, a on moją - tłumaczy obrazowo.

Jerzy Antczak był naczelnym reżyserem Teatru Telewizji w jego najlepszym okresie. Mimo to w 1979 roku para zdecydowała się wyjechać do USA. Trafili do Los Angeles, gdzie reżyser został profesorem szkoły filmowej. Do Polski przylatują co roku. Czy kiedyś wrócą na stałe?

- Chyba nie, jednak trudno przewidzieć, co będzie. Kiedyś też nie myślałam, że będę żyć w Ameryce - mówi Jadwiga Barańska.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                           Za ocean wyjechali z synem. Tak jak oni, pan Mikołaj ułożył tam sobie życie. Aktorka zapytana, czy jest babcią, odpowiada, że nie. Śmieje się, że jeszcze za wcześnie!

Rewia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jadwiga Barańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama